Oczy wszystkich europejskich kibiców były dziś zwrócone na Camp Nou, gdzie Barcelona z Realem Madryt spotkały się w Gran Derby. Okazuje się, że pojedynek w lidze hiszpańskiej nie był wcale jedynym klasykiem w niedzielne popołudnie. Na San Siro rozegrane zostały derby Mediolanu, w których zmierzyli się dwaj odwieczni rywale zza miedzy – Inter i Milan. W pozostałych meczach 17. kolejki Serie A wysokie zwycięstwo odniosła Fiorentina, a Juventus „nie zwolnił tempa” i nadal kontynuuje bardzo dobrą passę.
Włoscy kibice i dziennikarze już od kilku dni pasjonowali się pojedynkiem Interu i Milanu. Starcie aktualnego mistrza Włoch i lidera tabeli z zespołem, który kilka dni temu sięgnął po Klubowe Mistrzostwo Świata zapowiadało się niezwykle emocjonująco. Media nawet nie próbowały pokusić się o wskazanie faworyta dzisiejszego pojedynku. Mecz rozpoczął się od przewagi Interu. Gospodarze już w 4. minucie mogli wyjść na prowadzenie, jednak uderzenie Zlatana Ibrahimovicia było minimalnie niecelne. W kolejnych fragmentach inicjatywę przejęli piłkarze Milanu, którzy kilkakrotnie zagrozili bramce „Nerazzurri”, w której bardzo dobrze spisywał Julio Cesar. Brazylijski goalkeeper Interu skapitulował dopiero w 18. minucie, kiedy znakomitym i niezwykle precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Andrea Pirlo, który otworzył wynik meczu i wyprowadził Milan na zasłużone prowadzenie.
Dwie minuty później miejscowym zawodnikom zabrakło szczęścia, gdyż futbolówka po uderzeniu Ibrahimovicia trafiła w poprzeczkę. W 36. minucie podopieczni Roberto Manciniego mogli cieszyć się ze zdobycia wyrównującego gola, bowiem Nelsona Didę pokonał Julio Ricardo Cruz, dla którego był to dziesiąty gol w obecnym sezonie. Argentyńczyk wysunął się na drugą pozycję w klasyfikacji strzelców Serie A.
Druga połowa zaczęła się od ataków Milanu, jednak „Rossoneri” nie mogli znaleźć skutecznej recepty na pokonanie bramkarza rywali. W 63. minucie Inter ponownie objął prowadzenie, głównie za sprawą fatalnej postawy Nelsona Didy. Brazylijczyk nie zdołał obronić anemicznego strzału Estebana Cambiasso zza pola karnego. Podopieczni Carlo Ancelottiego dopiero w końcówce wykazywali determinację i wiarę w wywalczenie choćby punktu w starciu z „rozpędzonym” Interem. W 82. minucie bardzo bliki szczęścia był Kaka, jednak uderzenie z woleja najlepszego piłkarza świata w 2007 roku z najwyższym trudem sparował Cesar. Kilka chwil później Marco Materazzi w ostatnim momencie zablokował piłkę po uderzeniu Alessandro Nesty. Tuż przed końcem spotykania przysłowiową „piłkę meczową” zmarnował Massimo Ambrossini, który nie trafił w futbolówkę, będąc w doskonałej okazji na strzelenie wyrównującego gola.
Ostatecznie 267. derby Mediolanu zakończyły się skromną, choć w pełni zasłużoną wygraną Interu. „Nerazzurri” umocnili się na pierwszym miejscu w tabeli Serie A, natomiast Milan na obecną chwilę ma bardzo znikome szanse na walkę o mistrzostwo Włoch. Mimo, że „Rossoner”i mają do rozegrania trzy zaległe pojedynki, to w ligowej klasyfikacji tracą już do rywala zza miedzy aż dwadzieścia pięć punktów.
Swoich kibiców tuż przed świętami nie zawiódł Juventus Turyn, który na własnym boisku pokonał Sienę 2:0. „Bianconeri” objęli prowadzenie dzięki bramce Hasana Salihamidzicia. W drugiej połowie wynik meczu ustalił David Trezeguet, dla którego było to trzynaste trafienie w sezonie. Tym samym reprezentant Francji umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji najlepszych strzelców włoskiej ekstraklasy.










