Większość spotkań przedświątecznej 19. Kolejki Ligue 1 już za nami. Piłkarze dali nam kilka naprawdę dobrych spotkań, w których nie obyło się bez sensacji. Największą jest porażka AS Monaco z Valenciennes. Do sporej niespodzianki doszło również w Sochaux, gdzie podopieczni Herve Renarda rozprawili się z Stade Rennes.
Sensacja w Monako
Tylko niepoprawni optymiści przed tym spotkaniem dawaliby jakiekolwiek szansę na zwycięstwo Valenciennes w spotkaniu z AS Monaco. Rzeczywistość boiska okazała się inna i to właśnie klub byłego Wiślaka, Maora Meliksona, wyszedł z tego starcia zwycięsko. AS Monaco przed własną publicznością przegrało 2:1. Gospodarze niezaprzeczalnie przeważali w tym spotkaniu. Zabrakło im skuteczności i trochę szczęścia. Sam Joao Moutinho mógł zdobyć dwie, piękne bramki rzutu wolnego, jednak obie próby zatrzymywały się na słupku. Pierwszy gol w tym spotkaniu padł w 31. minucie. Po niefortunnej interwencji Erica Abidala goście z północy Francji wyszli na prowadzenie. Podopieczni Claudio Ranieriego mimo optycznej przewagi nie potrafili odpowiedzieć. Drugie 45 minut w lepszym stylu rozpoczęli gospodarze. Ich zmasowane ataki zaczęły przynosić upragnione skutki. Do bramki bronionej przez dobrze spisującego się Penneteau trafił Martial, lecz znajdował się on na pozycji spalonej. Valenciennes odpowiedzieli kolejnym trafieniem. Błyskawicznie wyprowadzoną kontrę na gola zamienił Ducourtioux, strzałem pomiędzy nogami Subasicia. Gospodarze zdobyli kontaktowe trafienie dopiero w końcówce meczu. Dobre dośrodkowanie zamykał James Rodriguez. Kilka minut wcześniej Radamel Falcao zmarnował „jedenastkę”. Na wysokości zadania ponownie stanął Penneteau.
Bezbramkowo w Tuluzie i Bastii

Jeden z najciekawiej zapowiadających się spotkań tej kolejki, Toulouse z Guingamp zakończyło się bezbramkowym remisem. Mecz rozczarował, tempo było nijakie, sytuacji podbramkowych jak na lekarstwo, a najwięcej poruszenia na trybunach wywoływały zmiany zawodników. Podobny obraz miało spotkanie w Bastii. Miejscowi podejmowali fatalnie spisujące się w tym sezonie Motnpellier. Najwięcej „antyfutbolu” pokazał Camara, który dwukrotnie w bardzo dziecinny sposób marnował stuprocentowe akcje swoich partnerów z drużyny.
Bez niespodzianek w Nicei i Reims
Bez niespodzianek zakończyły się spotkania Stade de Reims z AC Ajaccio oraz OCG Nice z Evian. Wyżej notowani gospodarze owych spotkań pogromili swoich oponentów z drugiej strony tabeli. Klub Grzegorza Krychowiaka wygrał aż 4:1. Reims strzelanie rozpoczęło dopiero w drugiej połowie. W 61. minucie meczu do siatki trafił Gaetan Charbonnier. Chwilę potem napastnik gospodarzy dopisał do swojego dorobku kolejne trafienie. Świetnie wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego. Reims nie zaprzestało swoich ataków i po niespełna dziewięciu minutach potwierdziło swoją dominację. Eliran Atar wyszedł sam na sam z bramkarzem Ajaccio, ze stoickim spokojem zamarkował uderzenie i po chwili wpakował futbolówkę do siatki. Goście zdobyli kontaktowe trafienie w 75. minucie spotkania. Głową do siatki trafił Eduardo. Podopieczni Huberta Fourniera odpowiedzieli po chwili, a czwarte trafienie w tym spotkaniu dla Reims zdobył Floyd Ayite, który pięknym strzałem z pierwszej piłki ostatecznie dobił Ajaccio.











