Burnley jest w tym sezonie rewelacją ligi angielskiej. Na pięć kolejek przed końcem rozgrywek „The Clarets” mają tylko dwa punkty straty do zajmującego 6. miejsce Arsenalu i mają ogromną szansę na awans do europejskich pucharów. Już w zeszłym sezonie aspirowali do miana ligowego średniaka, ale chyba nikt się nie spodziewał, że będą w stanie zajść aż tak wysoko.
Jaka jest tajemnica sukcesu drużyny Seana Dyche’a?
Przywódca
Wszyscy się chyba zgodzą, że głównym autorem sukcesu ekipy z Turf Moor jest jej menedżer, Sean Dyche. Trener, który zawitał do klubu w 2012 roku po niezbyt udanej przygodzie z Watfordem, miał wprowadzić klub do Premier League. Trzeba przyznać, że kibice raczej nie mogli być pewni sukcesu, patrząc na dotychczasowe osiągnięcia nowego szkoleniowca, który dopiero zaczynał przygodę z trenerką i w CV miał zaledwie jeden sezon jako pierwszy trener. Tym bardziej że w pierwszym sezonie pracy poprawił pozycję Burnley w Championship o zaledwie dwa miejsca.
Dyche dokonał jednak tego w drugim sezonie swojej pracy. „The Clarets” zajęli drugie miejsce w lidze, dające bezpośredni awans, rozegrali bardzo dobry sezon i widać było u nich przemianę. Zdobyli własną, wyjątkową tożsamość, której się konsekwentnie trzymali. Widać było tutaj rękę charyzmatycznego i bardzo wymagającego trenera. Skupiali się głównie na solidnej defensywie i szybkim przejściu do ataku po odbiorze piłki. Brutalna rzeczywistość Premier League obnażyła jednak bezlitośnie wszystkie słabości w zespole angielskiego szkoleniowca i już po pierwszym sezonie musiał powrócić do Championship. Klub otrzymał bardzo duże pieniądze za awans, jednak nie wystarczyło to na dokonanie wielkich transferów, ponieważ trzeba było opłacić różne inne zobowiązania. Do klubu przyszedł wtedy co prawda chociażby Michael Keane, który w 2017 roku został sprzedany do Evertonu za niecałe 30 milionów euro, jednak na jego wielką formę trzeba było poczekać.
W tym momencie, a więc w 2015 roku, zapadła kluczowa decyzja właścicieli klubu. Postanowili dać szansę menedżerowi i nie skreślać go od razu po spadku, ponieważ prawdopodobnie zdawali sobie sprawę, że nie mieli zbyt wielkich szans utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jak wiadomo, Sean Dyche świetnie wykorzystał swoją szansę i już roku po spadku awansował z zespołem z powrotem do Premier League. Tym razem jego podopieczni rozegrali jeszcze lepszy sezon i zajęli 1. miejsce w lidze. Widać było, jak bardzo zmotywował ich ten spadek i że chcieli jak najszybciej powrócić.
Decyzja o pozostawieniu Seana Dyche’a to zdecydowanie największy sukces włodarzy Burnley. Ten menedżer okazał się świetnym motywatorem i taktykiem. Wymaga pełnego zaangażowania i pełnej koncentracji na boisku. Piłkarze są w stanie pójść za nim w ogień, co wiele razy było widać chociażby w tym sezonie, w którym wiele meczów wygrywają w końcówkach. Mają do niego pełne zaufanie, ponieważ to on dwukrotnie pomagał spełniać im marzenia o awansie do najlepszej ligi na świecie. Potrafił z, trzeba przyznać, nie najlepszych zawodników zrobić bardzo dobrze uzupełniający się kolektyw. Wielu zarzuca mu, że jego zespół gra brzydką piłkę i że granie długich piłek na wysokiego napastnika z przodu już dawno poszło w odstawkę, jednak jakie to ma znaczenie, dopóki zespół osiąga tak świetne wyniki jak w tym sezonie.











