O dotychczasową postawę Francji, transfer Macieja Rybusa do Lyonu, a także kilka innych spraw postanowiliśmy zapytać w krótkiej rozmowie trenera Stefana Białasa, obecnie eksperta telewizyjnego stacji Eleven.
Francja przechodzi dalej, ale jej gra, mówiąc delikatnie, nie rzuca na kolana…
Zdobyła najwięcej punktów i zapewniła sobie pierwsze miejsce. Było to bardzo ważne, bo dzięki temu spotka się z trzecią drużyną (z innej grupy – przyp. red.). Oczywiście, fajerwerków nie ma, ale też nie widać takich gwiazd, jakie widzieliśmy w poprzednich edycjach wielkich turniejów Trzeba pamiętać, że reprezentacja Francji osłabiona jest brakiem co najmniej siedmiu kontuzjowanych zawodników. Cała obrona: Debuchy, Varane, Sakho i Mathieu. W pomocy brakuje przecież Lassany Diarry. No i nie ma również Valbueny i Benzemy. Zawodnicy, którzy grają w tej chwili, oczywiście są bardzo dobrzy, jednak nie jestem pewny, czy większość z nich grałaby, gdyby wcześniej wymieniona przeze mnie siódemka pojawiłaby się na mistrzostwach Europy. Podsumowując jednym zdaniem, nie ma co narzekać w sytuacji, gdy drużyna osiągnęła swój cel.
Wielu ludzi obawia się, że to może się skończyć drugą Brazylią…
Jeżeli chodzi o Francję, to rzeczywiście dla mnie z takim stylem, jaki widziałem w tych trzech spotkaniach, osiągnięcie półfinału byłoby bardzo dużym sukcesem. Brak kluczowych zawodników, a także prezentowany poziom, odbiega od tego, żeby marzyć o najwyższych osiągnięciach. Pamiętajmy jednak, że Francja wygrała dwa mistrzostwa Europy, a w 1984 roku tym kluczowym zawodnikiem był Michel Platini. W 1998 i 2000 roku prym wiódł Zinedine Zidane. Teraz brakuje kogoś takiego. Wszyscy spodziewali się, że tą rolę będzie pełnić Paul Pogba, ale w pierwszym spotkaniu zawiódł, w drugim był taki sobie. Jasne, jest to zawodnik bardzo utalentowany, natomiast w tej drużynie przede wszystkim wielkich gwiazd.
A z czego wynika właśnie fakt, że Pogba jeszcze nie wskoczył na wyższy poziom? Po meczu z Albanią oberwał zresztą za swoje gesty. Mateusz Święcicki na Twitterze powiedział, że de facto zawodnik ten nie ma na swoim koncie ani jednego wielkiego meczu w kadrze.
No i nie ma również w klubie. Wprawdzie zdobył cztery tytuły mistrza Włoch, ale to wszystko razem z drużyną. Nie jest on wielką indywidualnością, która dawała dużo zespołowi, jak np. Zidane, czy nawet Makelele. Pogba jeszcze tego nie ma i rzeczywiście tutaj „Mati” ma rację. Nie było jeszcze spotkania, w którym piłkarz Juventusu w kadrze by nas oczarował. W tej chwili po krytyce, jaką dostał po pierwszym meczu, jego niepotrzebne gesty zostały wychwycone. Ale pamiętamy, że taki dobry zawodnik, jakim swego czasu był Samir Nasri też na Euro w Polsce i na Ukrainie, przez swoją słabą formę także reagował podobnie. Skoro Pogba też zaczyna się bawić w takie rzeczy, to znak, że jest jeszcze mało doświadczony.
Niektórzy tęsknią za Benzemą i krytykują przez to trenera. Słusznie?
Przede wszystkim ta decyzja zapadła już w kwietniu, i to po konsultacjach. Wydaje się, że to głównie prezes federacji podjął decyzję, niż sam Deschamps. Nol Le Grat zrobił to pod wpływem nacisków, jakie padały z różnych stron, głównie kibiców. Bo ci nie chcieli się utożsamiać z kimś, kto jest zamieszany w kwestię szantażu. Były inne sprawy poza taśmami, które ostateczni zostały zamiecione pod dywan. O tym wiele we Francji się mówiło, niemniej kibice w większości nie chcieli, by ten piłkarz reprezentował barwy kadry narodowej. To jest zaszczyt dla zawodnika i dlatego powinien przede wszystkim dawać przykład innym młodym Francuzom. A tego Benzema w ostatnim okresie nie robił.










