GKS Katowice przegrał 0:2 w pierwszym meczu III rundy eliminacji do Ligi Konferencji przeciwko Hapoeleowi Tel-Awiw i chciał powtórzyć wyczyn z potyczki z MSK Żylina. Gracze Elyaniva Bardy nie stracili zaliczki, która wydawała się niezagrożona. Jednak gospodarze zawirowali wydarzeniami tego dwumeczu i doprowadzili do szalonej końcówki. Ostatecznie piłkarze Rafała Góraka wygrali 2:1, lecz ulegli 2:3 w całej rywalizacji.
Wszystko wydawało się jasne…
GKS Katowice musiał mieć jeden plan na pierwszą połowę, ponieważ bronić nie byłego czego. Gospodarze zaczęli z animuszem, chcąc spędzać jak najwięcej czasu pod polem karnym przeciwnika. „GieKSa” szukała mocnego wejścia w mecz, lecz Hapoel Tel-Awiw kombinował nieco inaczej. Izraelczycy pragnęli za wszelką cenę przejąć kontrolę nad przebiegiem gry i trzeba im oddać, że potrafili wdrożyć plan w życie. Goście dali pograć polskiemu zespołowi i po pierwszych dziesięciu minutach zaczęli przeważać. Zawodnicy Elyaniva Bardy zbudowali jako pierwsi dwie konkretne okazje do strzelenia gola, a interwencja Lukasa Klemenza wlała nadzieję na kolejne minuty.
Nadzieja osłabła w 23. minucie, gdy zawodnicy Rafała Góraka pozwalali piłce przelatywać dalej, aż znalazła się pod nogami graczy przyjezdnych. Stav Toriel zachował zimną krew i wyprowadził swoją ekipę na trzybramkowe prowadzenie w dwumeczu.
GKS Katowice miał olbrzymie problemy przez pierwsze 45 minut. Hapoel Tel-Awiw był po prostu lepszy pod każdym kątem. Goście pressowali znakomicie i zmuszali do rozgrywania ataków długą piłką na Ilję Shkurina. Gracze izraelskiego trenera doskakiwali intensywnie i bardzo wysoko kasowali próby konstrukcji składnymi podaniami. Piłkarze 44-latka biegali rewelacyjnie i genialnie czytali wszystkie zamiary „GieKSy”. Ekipa z Izraela ochładzała losy tego dwumeczu, potwierdzając swoją piłkarską klasę na murawie przy Nowej Bukowej. Gdy schodzili na przerwę, wszystko wydawało się jasne…

Szok
GKS Katowice nie wszedł najpewniej w ostatnią odsłonę tej potyczki, ponieważ ujrzeliśmy po kilku sekundach pierwsze niedokładne zagranie podopiecznych trenera Rafała Góraka. Po chwili gorąco było pod bramką Gabriela Kobylaka, ale wynik nie zmienił się aż do 83. minuty.
Hapoel Tel-Awiw oddał pole gospodarzom po 60. minucie, ponieważ GKS Katowice dostał możliwość pokazania swoich walorów. Izraelczycy zaprezentowali się tak jakby padli fizycznie i nie byli w stanie utrzymać intensywności sprzed przerwy. Katowiczanie utrzymali swoje tempo i konsekwentnie bili w mur postawiony przez Assafa Tzura.
Mogliśmy odczuć na stadionie chwilę zwątpienia, lecz Ilja Shkurin obudził wszystkich do działania. Białorusin pokonał bramkarza i obiekt przy Nowej Bukowej zaczął odlatywać. Piłkarze nakręcili się i usadowili głęboko swojego przeciwnika. Elyaniv Barda wymachiwał energicznie i nerwowo, ponieważ dyrygował swoim zespołem. Trener gości nakazywał jak najszybsze uciekanie spod własnej bramki, lecz GKS wracał momentalnie z piłką w szeregi obronne.











