Portugalski gwiazdor Cristiano Ronaldo nie miał zbyt wiele szczęścia w rzutach karnych w trakcie sezonu 2011/2012. Wierzy on jednak, że jest to spowodowane małą ilością szczęścia, a nie umiejętności.
Cristiano dwa razy przegrywał po rzutach karnych półfinały wielkich imprez. Najpierw jego Real Madryt nie poradził sobie z Bayernem Monachium (wówczas sam Ronaldo nie trafił do siatki z rzutu karnego). Później podczas mistrzostw Europy Portugalczyk patrzył, jak koledzy nie potrafią sprostać jego kumplowi z drużyny Ikerowi Casillasowi i Hiszpanii.
– To, co przeszedłem w poprzednim sezonie, było bardzo trudne. Najpierw z Realem przeciwko Bayernowi, a później z Portugalią na mistrzostwach Europy. Z Realem w półfinale Ligi Mistrzów strzelałem jako pierwszy i spudłowałem. Przeciwko Hiszpanii zdecydowałem się podejść do ostatniej „jedenastki”, ale nie mogłem. Dla mnie karne sprowadzają się jednak do szczęścia, więc – muszę przyznać – bardzo niefortunne było mieć tyle pecha w tak krótkim czasie w decydujących momentach. Wszyscy mają swoje pomysły, idee, by strzelać jako pierwszy, ostatni czy też drugi, ale w konsekwencji wszystko sprowadza się do odrobiny szczęścia.









