Reprezentacja Polski już jutro zacznie zmagania w nowej, drugiej edycji Ligi Narodów. „Biało-czerwoni” podejmą w piątek Holandię, a w poniedziałek zmierzą się z drużyną Bośni i Hercegowiny. W ekipie Jerzego Brzęczka zabraknie kapitana kadry, czyli Roberta Lewandowskiego. Napastnik Bayernu Monachium ma jednak godne zastępstwo w postaci Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika. Prawdziwy problem i dyskusja zaczynają się, kiedy zaczynamy mówić o skrzydłowych.
Na początku wszystko wydawało się w najlepszym porządku i pod kontrolą. Mówiło się nawet, że pierwszy raz od niepamiętnych lat mamy kłopot bogactwa (z przymrużeniem oka) na bokach pomocy. Do kadry powołani zostali Kamil Grosicki, Damian Kądzior, Sebastian Szymański, Przemysław Frankowski i Kamil Jóźwiak. Było naprawdę w czym wybierać.
Reprezentacja Polski i jej kłopoty
Problemy w reprezentacji Polski narodziły się jednak szybko. Z kilkoma zawodnikami musieliśmy się przedwcześnie pożegnać. Damian Kądzior po naprawdę udanym sezonie w Dinamie Zagrzeb przeszedł do La Liga, wybierając drużynę Eibaru. Niestety, świeży nabytek hiszpańskiej drużyny przeszedł badania kolana i Jacek Jaroszewski, lekarz kadry, podjął decyzję, że wymagane jest kilkudniowe leczenie.
Powołany Przemysław Frankowski nie zdążył nawet na zgrupowanie przyjechać. Wszystko przez zapis, jaki wprowadziła FIFA dla klubów w związku z epidemią koronawirusa. Drużyny, w których na co dzień występują piłkarze, mają prawo nie puścić zawodnika na mecze reprezentacji, jeśli po powrocie czeka go minimum pięciodniowa kwarantanna.
W tym przypadku mówimy o dziesięciu dniach kwarantanny, dlatego Chicago Fire zdecydowało się zatrzymać Przemysława Frankowskiego, podobnie jak New England Revolution zrobiło z Adamem Buksą. Napastnik również z tego samego powodu nie zjawił się na zgrupowaniu kadry.
Szansa dla reszty
W walce o zagraniu na skrzydłach reprezentacji Polski ubyło dwóch zawodników, a nominalnych skrzydłowych zostało tak naprawdę trzech. Dlatego jest to dobra szansa dla pozostałych, aby dobrze zaprezentować się w dwóch nadchodzących meczach i na stałe zagościć na zgrupowaniach.
Pewniakiem u Jerzego Brzęczka jest Kamil Grosicki. Pomocnik West Bromwich Albion po awansie do Premier League ze swoją drużyną zdaje się być w całkiem dobrej dyspozycji, a w reprezentacji Polski jest zazwyczaj bardzo pewnym, solidnym piłkarzem. Możemy zgadywać zatem, że jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to Jerzy Brzęczek na lewej pomocy wystawi właśnie 32-latka.










