Już w piątek Fernando Santos zadebiutuje w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Portugalczyk nie ma przed sobą łatwego zadania, gdyż czeka go wyjazdowe starcie z Czechami. Prawdopodobnie najtrudniejszy mecz całych eliminacji. Zadania nie ułatwia mu fakt, że spora część polskich zawodników zmaga się z kontuzjami, co znacząco wpływa na układ wyjściowej jedenastki. Urazy to jednak niejedyny problem Santosa. Forma napastników reprezentacji Polski, a właściwie jej brak, ma prawo mocno niepokoić 68-latka.
Nowy trener zdecydował się powołać jedynie trzech nominalnych napastników. Są to Robert Lewandowski, Karol Świderski oraz Krzysztof Piątek. Żaden z nich w tej chwili nie może pochwalić się formą, którą określilibyśmy mianem reprezentacyjnej. Oczywiście Lewandowski to klasa sama w sobie i co do jego użyteczności nie powinniśmy mieć żadnych zastrzeżeń, ale nie można tego powiedzieć o dwóch pozostałych napastnikach. Tym bardziej może dziwić fakt, że powołania nie otrzymał Dawid Kownacki, znajdujący się obecnie w życiowej formie.
„Kownaś” w tym sezonie zdołał strzelić jedenaście bramek oraz zaliczyć siedem asyst w 23 spotkaniach 2. Bundesligi. Dołożył do tego jeszcze dwa gole i asystę w Pucharze Niemiec. Liczby napastnika Fortuny Düsseldorf nie są jednak jedynym argumentem, który przemawia za jego powołaniem do reprezentacji Polski. Uniwersalność Kownackiego w ataku zapewniłaby większą elastyczność z przodu podczas meczów z Czechami i Albanią. Do tego dla samego zawodnika byłby to sygnał, że jego świetna gra została dostrzeżona. „Kownasia” na zgrupowaniu jednak nie ma, są inni. Jak prezentują się pozostali napastnicy?
Robert Lewandowski
Nasz kapitan ostatnimi czasy przeżywa spadek formy. Trzy gole i jedna asysta w ostatnich dziesięciu spotkaniach to wynik niegodny napastnika tej klasy. Poza samymi liczbami Lewandowski na boisku nie prezentuje się najlepiej. W większości spotkań jest po prostu niewidoczny, jest go mało. A gdy już się pojawia, to zazwyczaj w kontekście zmarnowania dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Od czasu do czasu popisze się jakimś dobrym, a nawet bardzo dobrym zagraniem, jak przykładowo piętka w ostatnim „El Clasico”, ale na Roberta to zdecydowanie za mało.
Mimo lekkiego kryzysu formy Lewandowski ma oczywiście niepodważalną pozycję w polskiej reprezentacji. Pozostaje tylko pytanie, jak widzi go Santos. Czy w roli samotnego napastnika, jak ma to miejsce w FC Barcelona, czy w dwójce z kimś z duetu Świderski – Piątek? Obie te możliwości wydają się dość prawdopodobne i wzajemnie się nie wykluczają. Możemy zacząć mecz z Czechami z samym Robertem z przodu, a po przerwie wprowadzić drugiego napastnika lub zacząć dwójką i w przypadku dobrego wyniku z czasem zdjąć dodatkowego atakującego. Wszystko zależy od wizji trenera i od tego, jaki ma pomysł na „Lewego”.











