Minęły już czasy, gdy reprezentacja Polski korzystała z wielu graczy z naszej rodzimej ligi. Od dłuższego czasu jest to dosłownie paru piłkarzy na zgrupowanie. Czy PKO Ekstraklasa dysponuje większą liczbą zawodników, którzy mogą liczyć na powołanie do kadry narodowej? Czy jednak liczba powoływanych jest adekwatna do stanu rozgrywek? Sprawdźmy.
Ben Lederman, Michał Skóraś i Bartosz Salamon to jedyni przedstawiciele PKO Ekstraklasy w 25-osobowej kadrze, którą zdecydował się zabrać Fernando Santos. Stoper mistrza Polski znalazł się w niej jednak dlatego, że kontuzja wykluczyła Kamila Piątkowskiego. Przejdźmy już jednak do zawodników, którzy nie otrzymali powołania, a o nie walczyli. Zaczniemy od piłkarzy, którzy w naszej ocenie byli najbliżej reprezentacji i mogliby faktycznie wnieść do niej jakość. Oczywiście nie wykluczamy, że z biegiem czasu Fernando Santos znajdzie już takiego Mączyńskiego.
Maik Nawrocki
Młody defensor warszawskiej Legii jest w tym momencie jednym z najlepszych obrońców w naszej lidze. 22-latek oprócz solidności, jaką daje w formacji defensywnej swojej drużyny, dorzuca również wiele możliwości w grze z piłką, a przez większość eliminacji, jeśli nie całe, będziemy grali w ataku pozycyjnym. Nawrockiego wyróżnia w tej kwestii przede wszystkim możliwość zagrania długiego podania czy wyjścia na pozycję. Piłkarz 15-krotnego mistrza Polski nie boi się opuścić swojej strefy, aby pomknąć w pole karne, gdzie kolega z zespołu może obsłużyć go dobrym dośrodkowaniem.
W obliczu dosyć zawiłej sytuacji naszej reprezentacji na pozycji środkowego obrońcy wydaje się, że Nawrocki mógłby grać już na marcowym zgrupowaniu. Kiwior, który ostatnio dostał szansę w Premier League, wciąż jeszcze nie jest jednak w odpowiednim rytmie meczowym. Nie zmienia to jednak sytuacji i najpewniej będzie grał. Dalej jest Bednarek, którego występu cały czas nie możemy być pewni, wszystko okaże się po badaniach. Paweł Dawidowicz, jeżeli problemy wykluczą Bednarka, powinien znaleźć miejsce w pierwszym składzie i to byłoby jak najbardziej uzasadnione. Bartosz Salamon przewyższa Nawrockiego doświadczeniem, ale czy mamy 100% pewności, że piłkarz Lecha zaprezentuje się lepiej? Nam się wydaje, że nie.
Radosław Murawski
Zawodnik poznańskiego Lecha jest już od dłuższego czasu wyróżniającym się graczem w rodzimej lidze. Omijał go przy powołaniach Czesław Michniewicz, teraz również został pominięty. Wiek, jak już o tym informował Fernando Santos, przeszkodą żadną nie jest, zresztą choć od Ledermana starszy parę lat, nadal ma ich 28. Murawski to zapewne najlepszy defensywny pomocnik w PKO Ekstraklasie, który nie ogranicza się tylko do działań w destrukcji. Również na poziomie europejskich pucharów dawał sobie radę i był jedną z najjaśniejszych postaci w Lechu.
Wobec tego uważamy, że reprezentacja Polski mogłaby na nim zyskać. Zwłaszcza w sytuacji, w której kontuzjowany jest wszechstronny Moder, a powołania nie otrzymał Krychowiak. Na tę chwilę najbardziej konkurowałby z Damianem Szymańskim. To dwaj pomocnicy o podobnej charakterystyce, jednak na ich pozycji jest też jeszcze jeden zawodnik, który zdecydowanie nie jest do wygryzienia – Krystian Bielik. Dlatego wybieralibyśmy pomiędzy tymi dwoma, z których naszym zdaniem lepszy jest Murawski, choć oczywiście doświadczenie reprezentacyjne przemawia za Szymańskim.










