Przed mundialem w Katarze niewiele osób stawiało Niemców wśród ścisłych faworytów do tytułu. Ich dotychczasowe wyniki potwierdzają, że reprezentacja Niemiec nie jest w najlepszej formie. Za nimi najgorszy start w mistrzostwach świata od 1938 roku, kiedy jeszcze nie byli czołową reprezentacją. Pomimo to w grze Niemców można dostrzec sporo pozytywnych aspektów, które mogą dawać nadzieję na dobry wynik w Katarze. Reprezentacja Niemiec to drużyna, po której można spodziewać się niemal wszystkiego.
To nie powinno tak wyglądać. Hansi Flick mówił, że reprezentacja Niemiec zdobędzie w Katarze mistrzostwo świata, tymczasem turniej rozpoczęła od porażki z Japonią. Nie był to jednak zły mecz Niemców. Po pierwszej połowie można było nawet powiedzieć, że bardzo dobry, a nawet kapitalny. Jednak po koncercie, jaki reprezentacja Niemiec zagrała w pierwszych 45 minutach, na scenę weszła Japonia, która uwypukliła wszystkie wady zespołu Flicka i pokonała go.
Po falstarcie Niemcom przyszło zmierzyć się z Hiszpanią, która rozbiła wcześniej Kostarykę 7:0. Wiadomo było, że w przypadku porażki sytuacja w grupie będzie dla Niemców co najmniej nieciekawa. W związku z tym drużyna Hansiego Flicka przystąpiła do tego meczu z nadzieją na korzystny rezultat. Na boisku widać było zaangażowanie i wolę walki, jakiej zabrakło w pierwszym meczu. Reprezentacja Niemiec pokazała, że potrafi grać na równym poziomie ze świetnie dysponowanym rywalem i po zaciętym spotkaniu zremisowała 1:1.
Brak „dziewiątki” to duży problem
Reprezentacja Niemiec swoje dotychczasowe spotkania podczas mundialu rozpoczynała bez typowego napastnika. Na pozycji fałszywej „dziewiątki” swoje występy zaczynali kolejno Kai Havertz i Thomas Müller. Żaden z nich nie zagrał jednak dobrego spotkania. Havertz marnował liczne okazje w spotkaniu z Japonią. Jego nieskuteczność znacząco przyczyniła się do porażki Niemców, którzy powinni już po pierwszej połowie prowadzić przynajmniej trzema bramkami i zamknąć mecz. Z kolei Müller, zastępując na tej pozycji Havertza podczas spotkania przeciwko Hiszpanii, wcale nie wypadł lepiej.
Stąd też pojawia się pytanie: czy na pewno gra bez środkowego napastnika to najlepsza opcja dla Niemców? Wiele wskazuje na to, że nie. Dobrym przykładem będzie tutaj Bayern Monachium, którego gra przez wiele lat była bardzo podobna do tej reprezentacji Niemiec. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, w końcu w niemieckiej drużynie narodowej zawsze grało wielu piłkarzy klubu z Monachium. Wracając do samej kwestii napastnika, po odejściu Lewandowskiego z Bayernu Bawarczycy mieli zacząć grać bez typowej „dziewiątki”. Jak się później okazało, był to dla nich spory problem, którego rozwiązaniem było wstawienie do składu Erica Maxima Choupo-Motinga. Po tej zmianie wyniki Bayernu znacząco się poprawiły, a sam Kameruńczyk pokazał, że warto było dać mu szansę.












