Najbardziej interesującym meczem dzisiejszego dnia w Ligue 1 zapowiadała się bretońska rywalizacja Rennes z Brestem. „Czerwono-czarni” pokazali swoją wyższość nad liderm, wygrywając 2:1. Pierwsze miejsce po zwycięstwie w Nicei przypadło w udziele Montpellier. Po trzy punkty zdobyły także PSG i Marsylia.
Bretońskie derby dla Rennes
Beniaminek i zarazem lider przed 14. serią spotkań, Stade Brestois, wybrał się do sąsiadów z Rennes. Tegoroczna rywalizacja nadatlantycka, pomimo świetnej postawy w lidze, nie służy podopiecznym Alexa Duponta i tym razem było podobnie. Przegrali oni 2:1 na Stade de la Route Lorient i w trzech bretońskich spotkaniach w tym sezonie zdobyli zaledwie jeden punkt (remis z Lorient). Prowadzenie dla gospodarzy w 39. minucie zdobył najlepszy ich strzelec, Jires Kempo-Ekoko. Gdyby ta skromna zaliczka zadowoliła podopiecznych Antonettiego, to prawdopodobnie zostaliby skarceni, gdyż w doliczonym czasie gry jedyną bramkę dla przyjezdnych strzelił Bruno Grougi. Jednak do tego momentu Rennes zdołało już powiększyć swoje prowadzenie, a dokonał tego Jerome Leroy na osiem minut przed końcem. Tym samym Rennes wróciło do czołówki ligowej, wyprzedzając Brest i wskakując na trzecią pozycję.
Giroud ustanawia lidera

Potknięcie beniaminka bez skrupułów wykorzystali piłkarze Montpellier. Wygrali oni w Nicei 1:0 i tym samym uplasowali się, dosyć niespodziewanie, na fotelu lidera. Jutro jedynie dogonić może ich Lille, zatem przez najbliższy tydzień „La Pallade” będą przewodzić we Francji. Przez większą część spotkania nic jednak nie zapowiadało, iż zwycięstwo padnie łupem gości. Aż do 83. minuty na Stade du Ray utrzymywał się bezbramkowy remis i wtedy dał o sobie znać Olivier Giroud. Król strzelców poprzedniego sezonu Ligue 2 pokonał jednego z najlepszych golkiperów we Francji, Davida Ospinę. Piąte trafienie Giroud przyczyniło się do zmiany lidera i jednocześnie drugiej porażki Nicei z rzędu.
PSG i OM bez potknięcia
Bardzo ważne trzy punkty zdobyły w tej kolejce zespoły Paris Saint-Germain i Marsylii. Obie ekipy chcą walczyć o miano najlepszej i nie mogły pozwolić sobie na podobne wpadki jak przed tygodniem. Na Parc des Princes w Paryżu strzelali dla gospodarzy Guillaume Hoarau i Mevlut Erding. Honorowe trafienie dla Caen uzyskał El-Arabi, który może mieć mieszane uczucia, gdyż został z dziesięcioma golami samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców, lecz jego bramki nie przynoszą zespołowi pożytku. Klub z Normandii stacza się coraz niżej w ligowej stawce, sięgając strefy spadkowej. PSG zaś swoim zwycięstwem objęło pozycję wicelidera. W meczu Marsylii z Tuluzą gola na wagę trzech oczek zdobył w 88. minucie Andre Ayew. Ghańczyk uratował mistrzów Francji przed kolejną wpadką i poprawił trochę nieciekawą atmosferę w zespole.










