Mecz zapowiadał się kapitalnie. Patrząc w tabelę przed pierwszym gwizdkiem tego spotkania, można było jasno powiedzieć: dla gości to był finał. Zresztą na przedmeczowej konferencji potwierdził to sam Zinedine Zidane, dodając, że niezależnie od wyniku „Królewscy” wciąż będą się liczyć w walce o tytuł mistrza Hiszpanii. Simeone do spotkania mógł podejść na zdecydowanie większym luzie. W końcu to gospodarze przewodzą ligowej tabeli. Najbardziej na mecz czekała pewnie Barcelona, która swoje zadanie wczoraj wykonała.
To właśnie „Blaugrana” może być najbardziej zadowolona z końcowego rozstrzygnięcia. W Katalonii na pewno mocniej kciuki trzymano za „Los Blancos”, ale wynik remisowy przyjmie się z pocałowaniem ręki. Co innego w Madrycie. Zarówno Atletico, jak i Real po końcowym gwizdku sędziego Hernandeza mogły odczuwać spory niedosyt. Oba zespoły miały szansę na zdecydowanie lepszy rezultat. Gdyby nie bramkarze… wynik wyglądałby zdecydowanie bardziej okazale. Koniec końców najwięcej stracił Real Madryt. Remis wciąż pozwala marzyć, ale zachowuje status quo w ligowej tabeli, a „Atleti” w środę może odskoczyć na kolejne trzy oczka.
Pojedynek „dziewiątek”
O ile o występ Luisa Suareza w tym spotkaniu byliśmy spokojni, o tyle gra Karima Benzemy nie była już tak oczywista. Zidane jednak doskonale zna swoich piłkarzy i posłał na boisko głodnego gry i goli Francuza. Jednak najpierw ze znakomitej strony pokazał się Urugwajczyk. Snajper sprowadzony latem na Wanda Metropolitano pokazał, dlaczego jest tak bardzo ceniony przez Simeone. Przerwał ligową posuchę w strzelaniu goli w najlepszym możliwym momencie dla siebie i swojego zespołu. I to jak przerwał! Imponujące w tej akcji było dosłownie wszystko. Poczynając od minięcia Nacho przez Llorente, przez asystę pomocnika, aż do finiszu w wykonaniu Suareza. Wykończył to tak, jak prawdopodobnie nikt się tego nie spodziewał, wspaniałym strzałem zewnętrzną częścią stopy. Nadrobił jednego gola w klasyfikacji strzelców La Liga, traci już tylko dwie bramki do Messiego. Charakterystyczna cieszynka i jedziemy dalej po tytuł.
https://www.youtube.com/watch?v=l3tA1FDHgVA
Karim Benzema ewidentnie miał inne plany co do tej „jazdy po tytuł” Atletico. Francuz był zdecydowanie aktywniejszy od Suareza, do czego zdążył nas już przyzwyczaić. Choć Luisito na pewno dotrzymywał mu dziś kroku w aspekcie rozegrania. Dla Benzemy był to mecz zmarnowanych okazji, niedokładności i błędów technicznych. To, ile złych decyzji dziś podjął, jest wręcz niepodobne do francuskiego snajpera. Tu piłka podskoczyła, tam odskoczyła, tu nieudane przyjęcie, tam piłka przelała się po stopie. Mnóstwo było momentów, które kibica Realu Madryt mogły doprowadzić do frustracji. Koniec końców najważniejsze jest jednak to, co w sieci. Tutaj mamy remis. Suarez 1:1 Benzema.











