Miał być wspaniały spektakl, dużo emocji i grad bramek. Niestety, zamiast wielkiego show, kibice zgromadzenie na Parc des Princes zobaczyli najzwyklejsze ligowe spotkanie, które stało na średnim poziomie. PSG zremisowała 1:1 z Monaco, a z takiego wyniku zadowoleni są tylko… w Marsylii.Mimo, iż spotkanie pomiędzy Paris Saint-Germain i AS Monaco zapowiadało się bardzo interesująco, to można było mieć pewne obawy o widowisko jakie stworzą nam piłkarze obydwu zespołów. Powodów do takiego myślenia było kilka. Pierwszym z nich była przeciętna dyspozycja w rozgrywkach ligowych mistrza i wicemistrza Francji. PSG więcej remisuje niż wygrywa, a Monaco dopiero niedawno wygrzebało się ze strefy spadkowej. Drugim powodem były mecze grane w tygodniu w zmaganiach Ligi Mistrzów, które mogły odbić się na dyspozycji fizycznej piłkarzy. Na koniec, brak Ibrahimovicia, leczącego kontuzję, czy Falcao i Rodrigueza, którzy odeszli z Monaco, również osłabiał rangę konfrontacji dwóch najlepszych drużyn zeszłego sezonu w Ligue 1.
Potwierdzeniem obaw o atrakcyjność spotkania na Parc des Princes była pierwsza połowa. Zarówno piłkarze gospodarzy jak i gości nie potrafili narzucić swojego stylu gry, przejąć kontroli nad meczem czy nawet stworzyć sobie stuprocentowej sytuacji do strzelenia bramki. Posiadanie piłki, z którego niewiele wynikało, należało do zawodników Laurenta Blanca, ale to zawodnicy Leonardo Jardima byli mimo wszystko konkretniejsi. Tuż przed przerwą Moutinho obsłużył Carrasco, jednak strzał Belga z trudem odbił Sirigu, a piłka dotykając jeszcze poprzeczki, wyszła za boisko. I to by było na tyle jeśli chodzi o emocje w pierwszych 45 minutach.
Zmęczenie fizyczne było widać bardziej po zawodnikach PSG, którzy dali z siebie maksimum w spotkaniu z Barceloną. Gracze Monaco wyglądali na lepiej przygotowanych do tego meczu, jednak im z kolei brakowało koncentracji w kluczowych momentach. Przykładem tego jest sytuacja, w której Kurzawa, obrońca gości, strzelił zbyt lekko do pustej bramki i van der Wiel zdążył futbolówkę wybić. Rezerwowy w talii Blanca, Bahebeck, po raz kolejny wszedł na boisko i wniósł na na nie wartość dodatnią. Napastnik PSG idealnie obsłużył podaniem Lucasa, który nie miał problemu z pokonaniem golkipera gości.
Gospodarzom nie udało się dotrwać ze skromnym prowadzeniem do ostatniego gwizdka, co powoli staje się już normą. W 90. minucie, po wielkim zamieszaniu w polu karnym PSG wyrównującą bramkę zdobył Martial. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie, a z rezultatu osiągniętego na Parc des Princes zadowoleni są tylko i wyłącznie kibice… Olympique Marsylia. Mistrz i wicemistrz w rozgrywkach ligowych spisują się poniżej oczekiwań i dzielący ich dystans do prowadzącej w tabeli drużyny OM cały czas się zwiększa.











