W meczu trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów Real rozgromił Lyon aż 4:0. Trzeba jednak podkreślić, że taki wynik i tak jest łaskawy dla drużyny gości.
Od początku meczu drużyną przeważającą był Real. To „Królewscy” od początku meczu operowali piłką i spokojnie, w ataku pozycyjnym, szukali swojej szansy. Widać było, że Lyon przyjechał do Madrytu grać z kontry.

Pierwszą groźną akcję stworzyli oczywiście gospodarze. Dobrze z dystansu uderzał Ronaldo, ale na posterunku był Lloris. Kilka minut później mało brakowało, a oglądalibyśmy bramkę samobójczą. Lovren najpierw ładnie odebrał piłkę szarżującemu Cristiano Ronaldo, ale później chciał odegrać futbolówkę do Llorisa, który z wielkim trudem wybił piłkę na rzut rożny. W pierwszym kwadransie zespół gości nie przebywał nawet na połowie Realu, który całkowicie zdominował mecz.
W 19. minucie stało się to, co przy takiej grze Lyonu stać się musiało. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę na piąty metr zgrał głową Ronaldo, a Karim Benzema z najbliższej odległości tylko dopełnił formalności. Trzy minuty później mogło być już 2:0. Ładną dwójkową akcję Ronaldo – Marcelo kończył ten drugi, ale piłka minimalnie minęła bramkę strzeżoną przez Llorisa.
Pierwszą groźną sytuację Lyonu oglądaliśmy w 25. minucie spotkania. Błąd Marcelo wykorzystał Briand, który znalazł się z piłką w polu karnym gospodarzy, oddał mocny strzał, ale zabrakło mu precyzji i wynik nie uległ zmianie. Kilka chwil później znów było groźniej pod bramką „Królewskich”. Dobre dośrodkowanie z lewej strony Bastosa wykorzystał Gomis, ale sędzia słusznie dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał.
Żeby było sprawiedliwie, to sędzia nie uznał też bramki dla Realu. Też słusznie zresztą. Xabi Alonso chciał szybko wykonać rzut wolny, podał piłkę do Benzemy, a ten umieścił ją w siatce. Problem w tym, że kiedy Alonso podawał do Benzemy, to sędzia odmierzał odległość, w jakiej powinien stać mur. Hiszpan za wykonanie rzutu wolnego przed gwizdkiem sędziego został ukarany żółtą kartką. Po odliczeniu kroków przez arbitra i odgwizdania wznowienia gry piłkę ładnie uderzał Oezil, ale fantastycznie interweniował Lloris.
Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i Real w pełni zasłużenie prowadzi z Lyonem 1:0.
Drugą część spotkania od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze. Po fatalnym błędzie obrony piłka trafiła do Benzemy, który bardzo ładnie odegrał do wchodzącego w pole karne Khediry i ten pewnym strzałem pokonał Llorisa. W 55. minucie piłkarze Realu postanowili ośmieszyć swoich rywali. Jak pomyśleli, tak zrobili, a efektem tego była samobójcza bramka na 3:0 Llorisa. Bramkarz Lyonu próbował ratować piłkę po strzale Oezila, ale zrobił to tak niefortunnie, że skierował ją do własnej siatki.










