Za pierwszym razem tęsknota wygrała z karierą. Czy karta może się odwrócić? Raphael Lea’i zakończył swoją przygodę w bośniackim Veležie Mostar dużo szybciej, niż się spodziewaliśmy – aczkolwiek była to indywidualna decyzja zawodnika. Teraz próbuje on zbudować swoją renomę w Australii i idzie mu to całkiem przyzwoicie, co widać po spływających ofertach. A sama Oceania ostatnio obrodziła w kilka talentów, które mają potencjał na profesjonalną karierę w Europie.
Daleka droga do domu
Liczyłem, że tym razem będzie inaczej. Bywały już przypadki, w których zawodnicy z Oceanii po wyjeździe z regionu szybko do niego wracali z powodu tęsknoty za rodziną. Raphael Lea’i od dobrych kilku lat (mimo że ma dopiero 21 wiosen) jest uważany za niekwestionowanie największy talent krajów Pacyfiku. Nie było w tym krzty przesady – w końcu jako nastolatek w 44 meczach lokalnej ekstraklasy zdobył 91 bramek.
W Bośni i Hercegowinie wprowadził się bardzo szybko i od razu zyskał sympatię sztabu szkoleniowego oraz kibiców. Niestety, zawodnik nie poradził sobie psychicznie z tęsknotą za rodzinnymi stronami. Ta popchnęła go do szybkiego powrotu do Oceanii.
Tu od razu po wygaśnięciu kontraktu z Veležem podpisał umowę z Adelaide City, grającym w rozgrywkach będącymi tworem pokroju drugiego poziomu rozgrywkowego. Jednak nie da się z niego awansować do A-League. Tam zdobył dwie bramki w dziewięciu meczach. Gra w tak małej liczbie spotkań wynikała z dołączenia do klubu w trakcie sezonu, który i tak jest względnie krótki.
To jednak wystarczyło, by zaskarbić sobie uwagę zagranicznych skautów.
Zainteresowane sprowadzeniem piłkarza było Rosario Central – klub z argentyńskiej najwyższej klasy rozgrywkowej! Prawdopodobnie nie był to przypadkowy kierunek – za młodu Raphael Lea’i został zaproszony na testy przez Deportivo Godoy Cruz! Nie zakończyło się to jednak podpisaniem umowy ze względu na regulacje FIFA. Na ich podstawie zawodnik nie może podpisać kontraktu z klubem z innego kontynentu przed ukończeniem 18. roku życia.
Teraz też transferu nie udało się dopiąć. Jednak Lea’i i tak zmienił klub. Przeszedł do innej australijskiej drużyny – Wollongong Wolves. W jej barwach zagrał w podstawowym składzie we wszystkich trzech meczach i zdążył już zanotować asystę.
Raphael Lea’i a inni
Przyznaję, że czuję się staro. Karierę śledzę i trzymam za niego kciuki od dobrych kilku lat. Mimo tego, co zdążył już przejść w swoim życiu, jest on nadal względnie młodym piłkarzem i ma jeszcze możliwość błysnąć w wielkim świecie piłki.











