Prawa noga na lewym skrzydle? Zejście do środka i strzał! Taki jest nowoczesny futbol, a w kolejnej odsłonie naszego rankingu przedstawiamy najlepszych lewoskrzydłowych 2015 roku!
5) Douglas Costa (Brazylia, Szachtar Donieck/Bayern Monachium, 25 lat)
W przypadku Costy możemy śmiało powiedzieć – chociaż może bardziej odpowiednim stwierdzeniem będzie „napisać” – że zdecydowanie lepiej kończy, niż zaczynał. W lidze ukraińskiej na przestrzeni 11 meczów rozegranych w 2015 roku zdobył trzy gole oraz zanotował cztery asysty. Wynik nie najgorszy, ale trzeba otwarcie przyznać, że na kolana nie rzuca. W lipcu przeszedł do Bayernu Monachium i choć wciąż trudno nazwać go goleadorem (2 gole w 12 meczach), to jeśli spojrzymy w rubrykę, która zawiera asysty, całkiem prawdopodobne, że delikatnie rozszerzą nam się źrenice. 12 asyst, a więc średnio jedna asysta na mecz. Fabryka. Jeśli dodamy do tego pierwiastek brazylijskiej samby, mamy materiał na piłkarza z absolutnego topu. Tak więc jak w podstawówce, 5. miejsce, ale na zachętę!
https://www.youtube.com/watch?v=QckRrvKQ-dk
4) Eden Hazard (Belgia, Chelsea Londyn, 24 lata)
O, a tu mamy niezłego gagatka. Świetna, doprawdy świetna pierwsza połowa roku. Motor napędowy Chelsea, prawdziwy postrach prawych obrońców Premier League. Rollercoaster w wersji belgijskiej. Przykro patrzeć na to, jaki zjazd zaliczył Hazard, który w obecnym sezonie jest cieniem samego siebie. Jak dotąd Belg nie strzelił jeszcze żadnej, podkreślamy żadnej, bramki, zarówno w lidze, jak i w Lidze Mistrzów. Nic, zero, null. Statystyki ratuje jedynie czterema asystami, ale trzeba przyznać, że po piłkarzu z takimi umiejętnościami spodziewać należy się nieco więcej. Oby Belg odżył przy Guusie Hiddinku, oby początek roku 2016 był o wiele lepszy niż końcówka 2015. I tego z okazji zbliżających się świąt życzymy panu Hazardowi.
3) Alexis Sanchez (Chile, Arsenal Londyn, 27 lat)
Arsenal po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie skończył ligi na 4. miejscu. Szok i niedowierzanie. Niemała w tym zasługa Chilijczyka, który dwoił się, troił się, a czasem nawet widzieliśmy na boisku czterech Sanchezów. Były gole (25 w 2015), były asysty (13), wliczając w to także występy w reprezentacji, z którą nota bene zdobył Copa America, z kwitkiem odprawiając pewnego dobrze znanego Argentyńczyka. Sanchez w 2015 roku udowodnił, że jeśli dać mu wolną rękę, potrafi ciągnąć grę swoich drużyn pod niemalże każdą górkę.











