Wielu ekspertów zastanawiało się, czy zwycięstwo Rakowa Częstochowa nad liderem ze Szczecina nie było dziełem przypadku. Jednakże rakowianie po przerwie reprezentacyjnej udowodnili, że tak naprawdę „przypadkowo” przegrali wcześniejsze mecze z Piastem Gliwice oraz Wisłą Płock. Po wczorajszym zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław nikt nie ma wątpliwości, że Raków powraca na prostą!
Bolesne dla częstochowian były wspomniane wyżej porażki. Bowiem w obu spotkaniach – na wyjeździe z Piastem Gliwice oraz u siebie z Wisłą Płock – piłkarze spod Jasnej Góry pierwsi obejmowali prowadzenie. Mało tego, niemalże do końcowych minut wydawało się, że dowiozą przynajmniej jedno „oczko”. Jednakże obecnie trzeba przyznać, że Raków nadal nie ma zamiaru dzielić się punktami.
I o ile po meczach z Piastem oraz z „Nafciarzami” częstochowianie mogli mieć do siebie żal, że nie udało im się nadal zremisować, o tyle chyba po ostatnich dwóch spotkaniach sympatycy Rakowa nie powinni mieć pretensji, że ich ulubieńcy pozostają jedyną drużyną w obecnych rozgrywkach PKO Ekstraklasy, która nadal nie ma na koncie zremisowanego meczu. A stało się tak dlatego, że podopieczni Marka Papszuna notują serię dwóch zwycięstw z rzędu, co do tej pory w tym sezonie im się jeszcze nie udało!
„Taktycznie najlepszy mecz”
Raków w obecnych rozgrywkach bardzo często był drużyną bardzo nieskuteczną. W większości spotkań rakowianie grali całkiem przyzwoicie i trzeba przyznać, że z gry wydawało się, że byli po prostu lepsi od swoich rywali. Tak było chociażby we wspomnianym meczu z Piastem Gliwice czy z Cracovią oraz Górnikiem Zabrze. W starciu z krakowianami piłkarze spod Jasnej Góry mimo tego, że przegrali 1:3, potrafili oddać dziesięć strzałów, a Cracovia raptem sześć.
I tutaj warto wspomnieć, że choć podopieczni Marka Papszuna od strony ofensywnej prezentowali się nie najgorzej, tzn. tworzyli sytuacje do strzelenia bramki, ale byli nieskuteczni, to bardzo często zapominali o tyłach. Najlepszym przykładem są chociażby mecze z Legią Warszawa czy z Lechem Poznań. W tym drugim zresztą potrafili odrobić dwubramkową stratę, by ostatecznie i tak przegrać 2:3…
O mało pragmatycznej grze Rakowa pisaliśmy niedawno. Artykuł można znaleźć, klikając TUTAJ.
Zupełnie inaczej Raków prezentował się w dwóch ostatnich spotkaniach. Częstochowianie skrzętnie wykorzystywali swoje okazje, a do tego grali konsekwentnie w defensywie, co do tej pory im się zbyt często nie udawało. Zresztą sam szkoleniowiec Rakowa powiedział na konferencji prasowej po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław, że jest bardzo zadowolony z postawy swojej drużyny, która od strony taktycznej zaprezentowała się tak, jak należy.











