Co to będzie za kolejka! Powrót Bundesligi zapowiada się naprawdę imponująco. Na pewno nie będziemy narzekać na brak wrażeń. Oto menu 18. kolejki ligi niemieckiej.
Przystawka
Zaczynamy od mocnego uderzenia… choć jak by nie patrzeć, zarówno Schalke Gelsenkirchen, jak i Hannover 96 to jedne z większych rozczarowań obecnego sezonu Bundesligi. „Die Knappen” mieli nawet walczyć o mistrzostwo, a zadaniem „Die Roten” jest awans do europejskich pucharów. W grudniu w Gelsenkirchen pożegnano się z Huubem Stevensem. Jego miejsce zajął Jens Keller. Do tej pory przez krótki okres prowadził VfB Stuttgart, a przed objęciem nowej posady opiekował się zespołem Schalke do lat 17. Mimo nie najlepszych wyników posadę utrzymał Mirko Slomka i to on poczynił więcej ruchów transferowych. Do Hannoveru przybyli defensywny pomocnik Franca, młody obrońca Andre Hoffmann i zawodnik Arsenalu Johan Djourou. Bardzo starano się również o pozyskanie Pawła Wszołka, ale wszyscy wiemy, jak ta sprawa się zakończyła. Do drużyny Schalke w środę dołączył Brazylijczyk Raffael i to jedyne wzmocnienie zespołu z Veltins Arena.
Obie ekipy będą starały się zamazać niekorzystne wrażenie, jakie wywarły podczas pierwszej rundy. Schalke miało niezły początek, ale później zawodnikom zaczęło brakować sił. Może to zwiastować, że również na początku rundy wiosennej będą w dobrej formie. W Gelsenkirchen liczą na to, że odblokuje się Jan-Klaas Huntelaar, oraz na pełne zaangażowanie Lewisa Holtby’ego, który latem odejdzie do Tottenhamu. Kibice „Die Knappen” martwią się również o postawę defensywy, która nie spisywała się najlepiej. W meczach sparingowych (m.in. 0:5 z Bayernem Monachium) nie grał Kyriakos Papadopoulos, a po ostatnim meczu uraz zgłosił Joel Matip. Hannover największy problem będzie miał z obstawieniem skrzydeł. Jedno z nich zarezerwowane jest dla Węgra i to właśnie w dużej mierze od jego postawy będzie zależało powodzenie „Die Knappen”. Na pozycję drugiego skrzydłowego zostanie prawdopodobnie cofnięty Jan Schlaudraff. Liczymy, że na boisku zobaczymy Artura Sobiecha.
Ten mecz jest zagadką. Może się okazać, że będziemy świadkami fantastycznego widowiska. Jednak niektóre spotkania tych zespołów okazywały się zwykłymi kopaninami. Tak czy inaczej, na przystawkę bardzo polecamy.
Danie główne
Po piątkowym meczu dwóch wielkich rozczarowań w sobotę czeka nas spotkanie dwóch ogromnych zaskoczeń obecnego sezonu. Bayer Leverkusen podejmie u siebie Eintracht Frankfurt. Wszystko wskazuje na to, że będzie to świetne spotkanie. Młode, mało doświadczone zespoły głodne sukcesów. Grające atrakcyjną, ofensywną piłkę. Trenerzy, których interesuje tylko zdobycie o jednej bramki więcej od przeciwnika. Tutaj nie będzie parkowania autobusów, chyba że w polu karnym rywala. To może być widoczne szczególnie w wykonaniu ekipy „Aptekarzy”, która imponuje wysokim pressingiem na poziomie rywala. Eintracht nie powinien jednak się tego obawiać, bo już niejednokrotnie pokazywał, że potrafi sobie z taką przeszkodą poradzić. Boczni obrońcy obu zespołów grają bardzo ofensywnie. Zapewne często będą mieli problemy z powrotem na własną połowę, co doprowadzi do zagrożenia pod bramką. Carvajal kontra Oczipka, Boenisch (?) kontra Jung. Do tego pojedynek najlepszych strzelców Bundesligi, czyli Stefana Kiesslinga (12 goli) i Alexandra Meiera (11). Wydaje się, że Eintracht ma nieznaczną przewagę na pozycjach bramkarza i skrzydłowych, ale Bayer nadrabia to bardzo mocnym środkiem pola.










