To, czego dziś dokonali podopieczni Freda Ruttena, zdarza się niezwykle rzadko. Strzelić 10 bramek rywalowi na poziomie I ligi to wyczyn godny zapamiętania.
Początek spotkania był bardzo spokojny. Przez pierwsze piętnaście minut na boisku działo się bardzo mało. Kibice zgromadzeni na Philips Stadium, przyzwyczajeni do zupełnie innej gry swoich pupili, zaczęli okazywać swe niezadowolenie. To podziałało na gospodarzy niezwykle mobilizująco. Ich akcje zaczęły się zazębiać, a van Dijk coraz częściej musiał interweniować. Napór gospodarzy przyniósł skutek w 25 minucie. Fantastycznym, technicznym uderzeniem w długi róg popisał się Reis i na tablicy wyników było 1:0.

Później popis nieodpowiedzialności dał Leerdam, który w siedem minut zobaczył dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko. Szczególnie faul przy drugiej kartce wydawał się niepotrzebny. Osłabiony Feyenoord stracił wiarę we własne możliwości i zupełnie oddał pole PSV. Druga bramka wydawała się więc tylko kwestią czasu. Ten czas nadszedł w 39. minucie, kiedy po strzale Afellaya piłkę do własnej bramki skierował Martins, który pojawił się na boisku dokładnie pięć minut wcześniej.
To, co wydarzyło się w drugiej połowie, nie śniło się kibicom Feyenoordu w najgorszym koszmarze. W drugiej połowie PSV strzeliło osiem bramek! To był koncert gry podopiecznych Freda Ruttena. Wielkie strzelanie w drugiej odsłonie rozpoczął Reis, który ładnym strzałem głową skierował futbolówkę do bramki. Chwilę później podobną sytuację wykorzystał Toivonen. Ledwo kibice zdążyli ponownie usiąść po bramkach wyżej wymienionej dwójki, a ich pupile już zapewnili im kolejną dawkę pozytywnych emocji. Dwa szybkie kontrataki i dwie bramki. Najpierw piłkę w siatce umieścił Lens, a cztery minuty później kolejne, już trzecie trafienie w tym spotkaniu zaliczył Reis. W tym momencie stało się jasne, że PSV nie ma zamiaru odpuścić. I nie odpuściło. Gospodarze gościli pod bramką van Dijka bardzo często i prawie równie często zdobywali bramki.
Piękną bramkę na 7:0 zdobył Dzsudzsak, który uderzył nie do obrony z około 20 metrów. Ten sam zawodnik w 77. minucie zdobył bramkę z rzutu karnego, ale zanim to uczynił, pięknym strzałem głową piłkę do siatki skierował Engelaar i było 9:0.
Od tego momentu piłkarze Freda Ruttena za wszelką cenę dążyli do zdobycia bramki numer dziesięć. Ta sztuka udała im się w 88. minucie, a zdobywcą tej jubileuszowej bramki był Lens. Mało brakowało, a spotkanie zakończyłoby się jeszcze wyższym zwycięstwem gospodarzy. W 90. minucie futbolówka znów ugrzęzła w siatce gości, ale sędzia słusznie dopatrzył się spalonego.
PSV dziś dosłownie zmiotło swojego rywala z powierzchni boiska. Najlepszym komentarzem do tego spotkania jest jego wynik, 10:0.











