Paris Saint-Germain zremisowało z Montpellier 2:2. Warto dodać, że po pierwszej połowie było 2:0, a od 48. minuty Montpellier grało w osłabieniu, gdyż drugi żółty kartonik ujrzał Jeunechamp.
Na Parc des Princes każdy zdawał sobie sprawę, że zwycięstwo jest niezbędne, aby nadal liczyć się w walce o tytuł. Dobre wrażenie, jakie sprawiała gra paryżan w Lizbonie, zebrała na stadionie nadzwyczajną liczbę fanów. Kombouare miał do dyspozycji prawie wszystkich zawodników. Na drobne urazy narzekali Ceara, Chantome i Luyindula. Ekipa gości kilkanaście tygodni temu pokonała PSG w półfinale Coupe de la Ligue i zapowiadała, że jedzie do stolicy po kolejne zwycięstwo.

Dużo walki w środku boiska,a co za tym idzie sporo fauli – to obraz pierwszych minut rywalizacji. Ta piłkarska partia szachów lepiej wpłynęła na gospodarzy. Po dziesięciu minutach gry paryżanie wyprowadzili niezwykle groźną kontrę. Lewą flanką w stronę pola karnego popędził Nene. Brazylijczyk dostrzegł dobrze ustawionego Hoarau i dorzucił futbolówkę wprost na głowę reprezentanta Francji, który bez problemu skierował piłkę do bramki. Chwilę później było już 2:0. Bliźniaczą akcję prawą stroną przeprowadził Giuly. Francuz dograł do Erdinga, a ten nieczysto trafił w futbolówkę, ale dzięki temu odbiła się ona od Yanga-Mbiwe i myląc golkipera Montpellier, wylądowała w siatce. Przez kolejne minuty trwał ostrzał bramki Jourdrena. Ofensywnym graczom PSG brakowało skuteczności. Znakomite okazje marnowali kolejno Giuly, Erding i Hoarau. Mimo wielu pudeł w końcówce pierwszej części gry, to właśnie gospodarze schodzili do szatni w dużo lepszych nastojach. Zadowolenia nie krył także trener paryżan.
Po przerwie gra zupełnie się zmieniła. Montpellier było zupełnie inną drużyną niż przed przerwą, podobnie jak PSG, Efektem tego była błyskawicznie zdobyta kontaktowa bramka. Przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego fatalnie zachował się Armand, który zostawił bez krycia Girouda, a los chciał tak, aby piłka doleciała właśnie do niego. Młody napastnik bez większych problemów pokonał Edela i dał sygnał swoim kolegom, że nadal mają szansę na zdobycz punktową. Kilkadziesiąt sekund później drugi żółty kartonik zobaczył Jeunechamp i sytuacja gości wydawała się krytyczna. Nic bardziej mylnego. Przyjezdni, mimo osłabienia, przeważali na boisku. Belhanda i Utaka musieli jednak uznać wyższość Apouli Edel, który rozgrywał przyzwoite zawody. Pochodzący z Armenii bramkarz skapitulował w 59. minucie. Zamieszanie w polu karnym PSG wykorzystał ponownie Olivier Giroud i precyzyjnym strzałem po ziemi nie dał szans 24-letniemu golkiperowi. Od tego momentu ataki Paris Saint-Germain wyglądały zupełnie inaczej. Nieprzemyślane podania czy głupie straty bardzo często kończyły się dla nich niebezpiecznymi kontratakami. Na boisku panował totalny chaos. Z biegiem czasu presja i nerwy były coraz większe. Mimo wielkich chęci, paryżanie nie potrafili trzeci raz pokonać Jourdrena i mecz zakończył się remisem 2:2.










