Paris Saint-Germain zaledwie zremisowało w hicie trzeciej kolejki Ligue 1 z Girondins Bordeaux 0:0. Mimo wielkiego wysiłku podopieczni Carlo Ancelottiego nie dali rady pokonać dobrze strzeżonego przez defensorów Carrasso.
Trenerzy obu ekip od samego początku postawili na swoich najlepszych zawodników, wiedząc, iż dzisiejszy rywal był bardzo wymagający. Jedyną sensacją okazało się wystawienie przez szkoleniowca PSG młodego, bo zaledwie siedemnastoletniego, pomocnika Adriena Rabiota i tym samym brak Meneza. Pierwsze minuty niedzielnego spotkania przeszły bardzo spokojnie. Na pierwszą akcję ze strony gospodarzy nie musieliśmy jednak długo czekać. Już w 6. minucie meczu świetnym zagraniem popisał się niedawno pozyskany z AC Milan Zlatan Ibrahimović, jednak dobre podanie Szweda zaprzepaścił Nene.

Trzy minuty później to właśnie 31-latek próbował swojego szczęścia, ale próba lobowania Carrasso zakończyła się dużym niepowodzeniem. W 18. minucie bliski uszczęśliwienia drużyny gospodarzy był Javier Pastore. Argentyńczyk znakomicie wszedł między obrońców i huknął zza pola karnego. Carrasso idealnie sparował jednak piłkę nad bramką i PSG musiało się zadowolić rzutem rożnym. Nie minęło 60 sekund, a kolejną akcją popisali się podopieczni Carlo Ancelottiego. Tym razem Ibrahimović zagrał piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Nene, ale skończyło się tylko na spalonym.
Kolejne emocje wzięły górę dopiero dziesięć minut później. Wówczas to Nene minął z piłką Cianiego, ale sędzia uznał, że Brazylijczyk faulował, choć ten przykładał się już do strzału. Pierwszą groźną akcję ze strony gości zobaczyliśmy dopiero pięć minut przed gwizdkiem arbitra. Wówczas zaskoczyć golkipera PSG próbował Saivet, ale Sirigu pewnie chwycił piłkę. W doliczonym czasie gry swojej szansy na zdobycie pierwszej bramki szukali jeszcze Nene oraz Alex, ale zarówno dobry strzał Francuza, jak i główka doświadczonego defensora nie zmieniły rezultatu meczu po pierwszych 45 minutach.
Chwilę po ponownym wznowieniu gry zaatakowali gospodarze, a w zasadzie Ibrahimović. Szwed popisał się kapitalnym strzałem z wolego i chyba wszyscy widzieli już futbolówkę w bramce Carrasso, ale ta zagroziła jedynie bocznej siatce. Cóż to był za potężny strzał. Kolejne minuty należały już do ekipy Bordeaux. W 57. minucie trochę wolnego miejsca przed polem karnym wykorzystał N’Guemo, jednak strzał młodego pomocnika nie trafił w światło bramki.












