Najważniejszymi wydarzeniami dzisiejszych spotkań francuskiej Ligue 1 są zwycięstwa Paris Saint-Germain nad Brestem i Montpellier nad Niceą. Obie faworyzowane ekipy wygrały bardzo skromnie, bo strzelając zaledwie po jednej bramce. Dzięki takim rezultatom piłkarze Rene Girarda powrócili na fotel lidera, paryżanie zaś okują się tuż za podium.
Bohaterem pojedynku z bretońskim Stade Brestois ponownie okazał się nowy nabytek paryskiego klubu, Javier Pastore. Wart 42 miliony euro piłkarz wraz z inną nową twarzą na Parc des Princes, Jeremym Menezem, skonstruował jedyną skuteczną, ale jakże piękną akcję. W 68. minucie były zawodnik AS Roma popędził lewym skrzydłem, minął dwóch przeciwników i wpadł w pole karne. Skupiając na sobie całą uwagę defensywy, odegrał zewnętrzną częścią stopy do Pastore, a ten magicznym jednym kopnięciem pokonał zaskoczonego Steve’a Elanę. Argentyńczyk, ku radości wszystkich, po raz kolejny pokazał swój nieprzeciętny talent, podcinając w trudnej sytuacji piłkę tak, by ta przeleciała bez problemu nad interweniującymi defensorami, a jednocześnie była poza zasięgiem ramion golkipera gości.

Parc des Princes oszalało z zachwytu, choć wiele razy w tym spotkaniu miało powody do niepokoju. Nie dość, że ich pupile mieli problemy, by przedostać się w „szesnastkę” rywali, to gdy już dochodzili do dogodnych okazji, seryjnie je marnowali. Brakiem precyzji wykazywali się kolejno Mathieu Bodmer i Kevin Gameiro, których fantastycznie obsługiwał Pastore. Również Argentyńczyk próbował w pierwszej odsłonie swojego szczęścia, jednak na posterunku był Elana.
Oprócz nieskuteczności podopiecznych Antoine’a Kombouarego, powodem do zmartwień paryskiej publiczności były ofensywne akcje Bretończyków. Gracze Aleksa Duponta bez kompleksów wyszli na murawę i mimo premierowej obecności w paryskiej defensywie Diego Lugano, dość łatwo dochodzili do pozycji strzeleckich. Najwięcej zamieszania pod bramką Salvatore Sirigu tworzył Nolan Roux. Napastnik ten co chwila zmieniał skrzydła i po szybkich rajdach generował groźne sytuacje. Pod tym polem karnym największą nieskutecznością wykazywał się Ben Basat, który dołączył do Brestu w ostatnim okienku transferowym z izraelskiego Hapoelu Haifa.
Druga połowa nie była już tak efektowna w wykonaniu przyjezdnych i po zdobyciu bramki PSG stosunkowo łatwo dowiozło zwycięstwo do końcowego gwizdka. Mecz ten ponownie pokazał, jak wielka siła drzemie w ekipie ze stolicy, ale wciąż brakuje w niej elementu zgrania i jakości, jeśli chodzi o cały zespół. Kolejne mecze zaś wygrywają na razie indywidualności w postaci Javiera Pastore, Jeremy’ego Meneza i Kevina Gameiro. Od tego zespołu oczekiwać można jednak więcej niż jednobramkowych zwycięstw nad słabeuszami Ligue 1.











