Po przerwie świątecznej do gry wróciła francuska Ligue 1. Spotkania rozgrywane w piątek i sobotę nie były zbyt porywające. AS Monaco podzieliło się punktami z Montpellier. PSG ograło Ajaccio, Lyon pokonał Sochaux, Tuluza nie dała szans Bordeaux, a Valenciennes, po ciekawym meczu, wygrało z Bastią. Bezbramkowo zakończyły się spotkania Guingamp z Saint Etienne i Stade Rennais z OGC Nice.
Runda rewanżowa Ligue 1 rozpoczęła się od podziału punktów w Montpellier, gdzie miejscowi mierzyli się z kandydatem do tytułu mistrza Francji – AS Monaco. Spotkanie rozpoczęło się od zmasowanych ataków Montpellier. Już po kwadransie gry Jourdren popisał się znakomitą interwencją. Joao Moutinho huknął futbolówkę z dystansu i bramkarz gospodarzy z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Podopieczni Jeana Fernandeza zdobyli optyczną przewagę, jednak nie udało im się zdobyć gola, a najlepszą okazję ku temu miał Cabella. Francuz po zamieszaniu w okolicach pola karnego nie zdołał kopnąć piłki. Drugie 45 minut również zaczęło się od ataków gospodarzy. Mimo to pierwszą bramkę w tym meczu zdobyli zawodnicy z Księstwa Monako. Świetne dośrodkowanie z rzutu wolnego Jamesa Rodrigueza na bramkę zamienił mający polskie korzenie Layvin Kurzawa. Odpowiedź gospodarzy była niemal natychmiastowa. W polu karnym faulowany był Cabella. Do wykonania „jedenastki” podszedł Niang. Rosły Francuz, wypożyczony z Milanu, pokonał Subasicia dopiero po dobitce. Reszta spotkania odbywała się z wskazaniem na Monaco. Podopieczni Claudio Ranieriego stworzyli sobie jeszcze dwie znakomite sytuacje do zdobycia gola, których nie wykorzystali Riviere i Falcao.

Najwięksi rywale piłkarzy z Księstwa Monako, PSG, rozgrywali swój mecz na Korsyce. Paryżanie zwiedzili ostatnio całą Francję. Z leżącego w północnej części Bretanii Brestu musieli jechać aż do Ajaccio. Czerwona latarnia Ligue 1 była z góry skazywana na porażkę. Boiskowa rzeczywistość, przynajmniej na początku spotkania, okazała się inna, ponieważ to gospodarze jako pierwsi objęli prowadzenie. Świetną kontrę Ajaccio rozpoczął Lasne. Francuz popędził prawą flanką i dograł piłkę w pole karne. Tam dopadł do niej Andre i wślizgiem przedłużył ją w kierunku dalszego słupka bramki. Najszybciej dobiegł do niej Eduardo i nie dając Sirigu żadnych szans na interwencję, wpakował ją do bramki. Pierwsza połowa spotkania toczyła w bardzo niemrawym stylu. PSG nie odpaliło, a gospodarze z każdą minutą coraz bardziej skupiali się na obronie. Dopiero na kilkanaście minut przed zakończeniem podopieczni Laurenta Blanca zaczęli stwarzać sobie sytuacje pod bramką Ochoi. Najpierw z rzutu wolnego niesamowicie mocnym strzałem popisał się Ibrahimović. Pędząca piłka odbiła się od słupka. Po chwili Edison Cavani zakręcił kilkoma rywali i uderzył z dystansu, lecz futbolówka nie trafiła nawet w słupek. Kolejna akcja paryżan przyniosła gola. Matudi kapitalnym podaniem otworzył Ibrahimovicia. „Ibracadabra” popędził prawą flanką i zagrał piłkę po ziemi do Ezequiela Lavezziego. Argentyńczyk dopełnił formalności i wpakował futbolówkę w samo okienko bramki Ochoi. Drugie 45 minut było równie nieciekawe. PSG zgodnie z planem wyszło na prowadzenie. W 76. minucie Matudi szczupakiem zamknął dośrodkowanie Pastore, przedłużone przez Ibrahimovicia. PSG po raz kolejny powiększa swoją przewagę nad AS Monaco.











