Dzisiaj na Parc des Princes odbył się pierwszy mecz 24. kolejki Ligue 1. Rozpędzone PSG pokonało drużynę SC Bastia 3:1 po bramkach Jeremy’ego Meneza, Zlatana Ibrahimovicia i Ezequiela Lavezziego. Tym samym zawodnicy Carlo Ancelottiego zaliczyli czwartą wygraną z rzędu i powiększyli swoją przewagę nad Lyonem do sześciu punktów.
Zdecydowanym faworytem meczu była drużyna gospodarczy, Paris Saint-Germain. Każdy inny wynik niż zwycięstwo piłkarzy z Parc des Princes byłby brany za megasensację. Jednak już od pierwszych minut spotkania było widać, kto będzie w nim rządził.
W pierwszych dziesięciu minutach gra toczyła się praktycznie na połowie Bastii. Gorąco pod bramką Landreau było za sprawą bardzo aktywnego dzisiejszego wieczoru Maxwella oraz Pastore. Ich dwójkowe zagrania sprawiły wiele kłopotów obronie przyjezdnych, lecz ani razu piłka nie znalazła drogi do bramki.
W 18. minucie blisko objęcia prowadzenia byli jednak goście. Po jednym z nielicznych ataków piłkarzy Bastii potężnym strzałem popisał się Thauvin, lecz piłka poleciała minimalnie nad poprzeczką bramki Sirigu. W odpowiedzi Lucas Mora znalazł się w dogodnej sytuacji po podaniu Verrattiego, lecz i tym razem strzał okazał się niecelny.
W 24. minucie PSG przeprowadziło szybki kontratak, po którym strzelał Menez. Piłka leciała obok bramki Landreau, ale ofiarnym wślizgiem popisał się Gameiro, jednak po jego zagraniu futbolówka trafiła w słupek. Chwilę później ponownie Menez ruszył w stronę pola karnego gości. W ostatnim momencie wypuścił sobie jednak za daleko piłkę i oddał strzał z bardzo ostrego kąta. Futbolówka trafiła tylko w boczną siatkę.
PSG dominowało i już w 35. minucie meczu miało na swoim koncie 11 strzałów, przy tylko jednym zawodników Bastii. Jednak w dalszym ciągu na tablicy świetlnej na Parc des Princes widniał wynik 0:0, który utrzymał się do przerwy.
Zaraz po przerwie trener zawodników z Paryża, Carlo Ancelotti, wysłał na rozgrzewkę Ibrahimovicia i Lavezziego, którzy mecz rozpoczęli na ławce rezerwowych. Zobaczyli to chyba inni ofensywni piłkarze PSG, bo już 12 minut po przerwie udało im się to, czego nie potrafili zrobić przez całe pierwsze 45 minut. Jeremy Menez wystąpił w roli głównej. Napastnik gospodarzy dostał piłkę od Pastore na 30. metrze od bramki Landreau. Podprowadził ją do 18. metra i mocnym uderzeniem po ziemi z lewej nogi pokonał bramkarza gości.
W 60. minucie powinno być już 2:0. Jednak tym razem swoimi wysokimi umiejętnościami bramkarskimi popisał się Landreau, który obronił strzał z półobrotu Gameiro z ósmego metra. W 66. minucie na boisku pojawił się najlepszy strzelec PSG, Zlatan Ibrahimović. Już dwie minuty później mógł przyczynić się do zdobycia bramki przez miejscowych, kiedy to dokładnie zagrał do strzelca pierwszego gola, Meneza, który niecelnie uderzył piętą. Nadal było 1:0.
Reprezentant Szwecji nie musiał długo czekać na swoją sytuację bramkową. W 69. minucie Lucas Moura był faulowany w polu karnym przez Palmieriego, a sędzia bez wahania wskazał na punkt oddalony o 11 metrów od bramki Landreau. Rzut karny pewnie na bramkę zamienił nie kto inny jak największy gwiazdor drużyny z Paryża, czyli Zlatan Ibrahimović, czym podwyższył prowadzenie na 2:0.










