Oprócz hitowego spotkania Auxerre z Rennes, we Francji rozegrane zostały dziś jeszcze dwa spotkania. Najpierw późnym popołudniem Paris Saint-Germain musiało zadowolić się remisem 1:1 w Lorient, a wieczorem Lyon pokonał na własnym boisku 1:0 Niceę.
Nene uratował remis
Niewiele zabrakło, by Paris Saint-Germain poniosło swoją czwartą porażkę w sezonie. Przez większą część meczu wydawało się, iż bramkarz Lorient, Fabien Audard, utrzyma w niedzielę czyste konto i tym samym walnie przyczyni się do niespodziewanego zwycięstwa swojego zespołu. Przed kompromitacją, bo tak trzeba by było nazwać porażkę PSG nad Atlantykiem po zwycięstwie w Derbach Francji, uratował stołecznych Nene. Nieprzeciętnie utalentowany napastnik zdołał wyrównać wynik spotkania w 90. minucie meczu. Wtedy to po wykonanym przez Tiene rzucie wolnym i zgraniu przez Mathieu Bodmera, Brazylijczyk opanował piłkę w „szesnastce” gospodarzy i ze spokojem pokonał świetnie grającego tego dnia Audarda.

Prowadzenie dla podopiecznych uzyskał już po pół godzinie gry Lynel Kitambala, który z łatwością wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Alaixysa Romao. Przyjezdni ze stolicy, uznawani przed spotkaniem za faworytów, zareagowali natychmiastowo. Podopieczni Antoine’a Koumbarego dosyć już mają w tym sezonie głupio traconych punktów, tym bardziej że są oni świadomi dobrej formy, jaką osiągnęli w tym roku. Lawinowe ataki ruszyły na bramkę „Morszczuków”, jednak próby Chantome’a, Bodmera czy Nene spełzły na niczym, gdyż w bramce przeżywał swoje najlepsze chwile Audard. Po drugiej stronie boiska także nie dał się zaskoczyć reprezentantowi Francji, Kevinowi Gameiro, Gregory Coupet, który zastępował kontuzjowanego Edela. W najlepszej sytuacji piłka obiła poprzeczkę bramki paryżan, kiedy to Gameiro jeszcze przed pierwszą bramką próbował przelobować Coupeta
Co ciekawe, w historii rywalizacji tych drużyn nigdy nie padło więcej niż dwie bramki w meczu i tradycja została dochowana. Gol Brazylijczyka w ostatnich fragmentach meczu uratował twarz zdobywcom Pucharu Francji, przez co podzielili oni los innych faworytów do tytułu, Olympique Marsylia, którzy niespodziewanie wczoraj zremisowali w potyczce z Lens. PSG i OM spadły w tabeli odpowiednio na 4. i 6. miejsce.
Wymęczone zwycięstwo Lyonu
Po raz kolejny bohaterem swojego zespołu mógł zostać golkiper Nicei, David Ospina, tym razem przeciwko Olympique Lyon. Mógł, gdyby tylko jego koledzy byli w stanie przeprowadzić choć jedną skuteczną akcję na bramkę rywali. Kolumbijczykowi udało się już w tym sezonie zatrzymać PSG na Parc des Princes i niewiele mu zabrakło, by tego samego dokonać na Stade de Gerland. Cała pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy i bramkarz „Orląt” miał przez ten czas pełne ręce roboty, głównie za sprawą Gourcuffa, Gomisa i, co może zaskakiwać, Toulalana, który w dzisiejszym spotkaniu spełniał się w roli ofensywnego pomocnika. Ospina w pierwszej dogodnej sytuacji skapitulował, lecz potem już było tylko lepiej. Wpierw w 30. minucie swojego drugiego gola w sezonie strzelił wychowanek klubu Jeremy Pied. Trzeba zaznaczyć, iż fantastyczną asystą popisał się Gorcuff, posyłając krzyżową piłkę przez pole karne gości wprost na nogę kolegi z zespołu.











