Paris Saint-Germain łatwo wygrało na boisku Toulouse FC 4:0 w pierwszym meczu 23. kolejki Ligue 1. Jedną z bramek dla paryżan strzelił Zlatan Ibrahimović, który umocnił się na pierwszym miejscu w klasyfikacji strzelców. Dzięki temu zwycięstwu zawodnicy Carlo Ancelottiego zachowali swoją pozycję lidera, odskakując na trzy punkty ekipie z Lyonu, która swój mecz rozegra w niedzielę.
Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęła drużyna gości, Paris Saint-Germain, która była faworytem spotkania. Już w 4. minucie Lucas zagrał prostopadłą piłkę do Ibrahimovicia, który był faulowany. Sędzia zawodów puścił jednak grę i do piłki dobiegł Lavezzi, który dośrodkował w pole karne zawodników Tuluzy. Tam najlepiej był ustawiony inny Argentyńczyk i strzałem z półwoleja pokonał bezradnego bramkarza gospodarczy.

Był to piekielny cios, który zamroczył na kilkanaście minut piłkarzy z Tuluzy. W tym czasie PSG próbowało, a tak naprawdę powinno podwyższyć wynik spotkania. Jednak tylko dzięki doskonałej dyspozycji Ahamady, bramkarza Toulouse, który obronił groźne strzały Lucasa i Pastore, gospodarze przegrywali jedynie 1:0.
W 30. minucie spotkania Franck Tabanou, pomocnik Toulouse, oddał atomowy strzał na bramkę Sirigu. Włoski bramkarz PSG miał wielkie problemy z obroną szybko lecącej piłki, ale zapobiegł utracie gola. Była to pierwsza groźna sytuacja pod bramką gości, która wlała nadzieję w serca miejscowych fanów na dobry wynik. Za chwilę po raz kolejny Tabanou pokazał się w roli głównej. Tym razem spróbował swych sił z rzutu wolnego z odległości 30 metrów od bramki paryżan. Bardzo mocny strzał z lewej nogi, który niektórzy kibice widzieli już w siatce bramki Sirigu, przeszedł minimalnie nad poprzeczką. Wydawało się, że gospodarze się rozkręcają i nawiążą wyrównaną walkę z liderem. Jednak nic z tych rzeczy.
36. minuta i kolejny cios PSG, po którym zawodnicy Tuluzy wylądowali na kolanach. Świetne dośrodkowanie Lucasa z prawej strony wykorzystał nie kto inny jak Zlatan Ibrahimović. Szwed podwyższył na 2:0. Jakby tego było mało dla zespołu Toulouse, trzy minuty później czerwoną kartkę ujrzał M’Bengue i tym samym lider z Paryża grał w przewadze liczebnej, prowadząc dwoma bramkami. Gospodarze do szatni schodzili załamani, ze zwieszonymi głowami.
Po przerwie, tak jak można się było tego spodziewać, pełną kontrolę nad meczem przejęła drużyna Carlo Ancelottiego. W pierwszych 20 minutach drugiej połowy trzykrotnie widzieliśmy pojedynek Ahamada kontra Ibrahimović. W 55. minucie, po dwójkowej akcji z Pastore, Szwed uderzył w prawy róg bramki Toulouse, ale Ahamada popisał się wspaniałą paradą. Podobnie jak trzy minuty później, kiedy to najlepszy strzelec Ligue 1 próbował przelobować golkipera gospodarzy, który znowu był górą. W 67. minucie Ibrahimović po raz kolejny oddał strzał na bramkę Ahamady, lecz tym razem z pomocą swojemu koledze z zespołu przyszedł Aurier, obrońca Toulouse, który skontrował piłkę.











