Drugi raz z rzędu Manchester City mierzył się z Barceloną w 1/8 finału Ligi Mistrzów i po raz kolejny musiał pogodzić się z porażką u siebie (1:2). Gospodarze pomimo słabego początku (wynik 0:2 po pierwszej połowie) mogli w tym meczu nawet doprowadzić do remisu, ale pod koniec gry musieli radzić sobie w dziesiątkę. Gry w przewadze Barcelona też jednak nie wykorzystała, a karnego w doliczonym czasie gry zmarnował sam Lionel Messi.
Wszystkie statystyki przed tym meczem wskazywały jako faworyta drużynę z Hiszpanii. FC Barcelona w samej Lidze Mistrzów ma więcej wygranych meczów niż Manchester City spotkań, które rozegrał w europejskich pucharach. Wiadomo, że te rozgrywki to inny poziom motywacji zawodników i wszystko się może wydarzyć, ale Barcelona już w pierwszej połowie szybko potwierdziła swoją wyższość nad rywalem.
Już po zaledwie kwadransie gry Katalończycy wyszli na prowadzenie w tym meczu. Swojego pierwszego gola w karierze na Etihad Stadium zdobył Luis Suarez, o którym sporo mówiło się w kontekście tego spotkania.
https://vine.co/v/OQYz9xALKag
Poprzedni sezon Urugwajczyk spędził na Wyspach i rywal z Manchesteru nie był mu obcy. Wciąż zarzuca się mu jednak, że strzela zbyt mało bramek w Barcelonie. Ten mecz udowodnił jednak, że o formę Urugwajczyka kibice „Dumy Katalonii” raczej martwić się nie powinni. W 30. minucie Suarez dołożył bowiem jeszcze jednego gola, dając Barcelonie po pierwszej połowie prowadzenie 2:0. Dużą rolę przy drugiej bramce gości odegrał Lionel Messi, który popisał się takim dryblingiem.
https://twitter.com/Vida_Blaugrana/status/570323090116358144
Wielu spodziewało się, że ten mecz będzie bardzo zacięty, a Manchester postawi się Barcelonie bardziej niż rok temu, kiedy przegrał u siebie 0:2. Śmiało można jednak powiedzieć, że Barcelona kompletnie zdeklasowała rywala na początku tego spotkania. Po pierwszej połowie „The Citizens” mieli zaledwie jeden celny strzał na bramkę ter Stegena, który na dodatek padł dopiero w 45. minucie gry.
City próbowało odmienić losy tego już meczu na początku drugiej połowy, ostro atakując bramkę rywala. Przez pierwsze kilka minut drugiej części spotkania gospodarze stworzyli sobie więcej sytuacji niż przez pierwsze 45 minut gry. Po sytuacjach Nasriego czy Aguero większość zapewne widziała już piłkę w siatce. Albo dobrze bronił jednak ter Stegen, albo piłka minimalnie mijała się z bramką Barcelony.
Chociaż po pierwszej połowie większość była już zapewne przekonana o pewnej wygranej Barcelony, City zdołało strzelić kontaktowego gola w tym spotkaniu. Wysiłki gospodarzy, którzy wraz z upływającym czasem zaczęli coraz bardziej zagrażać rywalowi, przyniosły efekty w 69. minucie. Po znakomitym zagraniu Nasriego piłkę w siatce bezradnego już tym razem ter Stegena umieścił Sergio Aguero.
https://vine.co/v/OQYdIu2m0hY
Nadzieję, która wlała się w serca kibiców z Manchesteru, szybko jednak zawiódł obrońca Clichy, który kilka minut po zdobyciu gola przez swoją drużynę wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce. Ostatnie 15 minut gry gospodarze grali więc w osłabieniu. Gra podopiecznych Pellegriniego musiała się więc po tej sytuacji znacznie zmienić, a piłkarze skupić na grze w obronie.










