Po czterech kolejkach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce na prowadzeniu sensacyjnie znajdują się Polonia i Jagiellonia. Na drugim planie jak na razie są Legia i Lech, które mają już wyraźny dystans do czołówki. W 5. kolejce możemy być jednak świadkami roszad w układzie tabeli polskiej ligi.
W Białymstoku kolejny hit
Na Jagiellonię w tym sezonie na razie nie ma mocnych. Białostocki walec rozjechał w ostatniej kolejce samego Lecha Poznań, który był zbudowany zwycięstwami z Dnipro i Cracovią. Gracze Michała Probierza od początku rundy jesiennej prezentują bardzo dobry futbol. Gdyby piłkarze „Jagi” mieli więcej szczęścia, pozbawiliby gry w fazie grupowej Ligi Europejskiej Aris Saloniki. O ile w zeszłym sezonie gospodarze spotkania z Wisłą zaczynali sezon z 10 punktami ujemnymi, o tyle w obecnych rozgrywkach po czterech kolejkach mają to samo saldo, ale… dodatnie. „Biała Gwiazda” dotychczas nie zachwyca – po klęsce z Karabachem wiślakom daleko jeszcze do wysokiej dyspozycji. Pozytywem jest zwycięstwo z Polonią w debiucie Roberta Maaskanta na stanowisku szkoleniowca wicemistrza Polski, jednak na zdobywcy Pucharu Polski nie powinno to zrobić większego wrażenia. Oczy kibiców dwunastokrotnego mistrza Polski będą zwrócone na znanego z Eredivisie Nourdina Boukhariego, który prawdopodobnie otrzyma szansę debiutu w Ekstraklasie.
Legii rachunki do wyrównania

„Z dużej chmury mały deszcz” – to powiedzenie najlepiej oddaje postawę Legii Warszawa na starcie Ekstraklasy. Promowana z wielką pompą drużyna z Łazienkowskiej zawodzi. Podopieczni Macieja Skorży dotychczas zwycięstwa przeplatali porażkami z Polonią Warszawa i PGE GKS-em Bełchatów. Idąc za tą prawidłowością, „Wojskowi” na Cichej powinni wygrać. Tymczasem rzeczywistość może brutalnie zweryfikować takie przesądy – „Niebiescy” u siebie pewnie pokonali Wisłę Kraków i jeśli stołeczna drużyna w Chorzowie zagra tak jak u siebie z Bełchatowem, nie ma czego szukać w pojedynku z drużyną Waldemara Fornalika. Zapowiada się bardzo ciekawe spotkanie drużyn, które mają kibicom w Polsce dużo do udowodnienia. Legia chce jak najszybciej włączyć się do walki o mistrza Polski, Ruch chce pokazać, że trzecie miejsce na koniec poprzedniego sezonu to nie był przypadek. Warto wspomnieć, że Ślązacy brązowy medal zdobyli kosztem… Legii, którą tym samym pozbawili prawa gry w europejskich pucharach.
Wrocław gości mistrza Polski
W ubiegłym sezonie podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie zdobyli ani jednej bramki w spotkaniach z późniejszym mistrzem Polski, tracąc cztery. Przy Oporowskiej dobre nastroje po inauguracji popsuły porażki z Legią i Śląskiem Wrocław. Zawodzi ofensywa, która w ostatnich ciągu ostatnich 180 minut nie zdobyła żadnej bramki. Czy gracze Ryszarda Tarasiewicza przełamią się w spotkaniu z Lechem? Wprawdzie obie drużyny w tabeli dzieli punkt, jednak to poznaniacy prezentują się lepiej, o czym świadczy pogrom Cracovii i awans w dwumeczu z Dnipro. Śląska jednak podopieczni Jacka Zielińskiego nie mogą zlekceważyć. W składzie z Kaźmierczakiem, Sobotą, Milą, Sotiroviciem i Diazem wrocławianie mogą sprawić niejedną niespodziankę. Dotychczas znane nazwiska nie znalazły odzwierciedlenia w wynikach tego zespołu, a poznaniacy, którzy jako jedyni pozostali na placu boju, jeśli chodzi o europejskie puchary, nie mogą sobie pozwolić na trzecią już w tym sezonie stratę punktów.













