Próba generalna zaliczona


8 lipca 2013 Próba generalna zaliczona

Powoli tradycją staje się, że w czasie letnich przygotowań do sezonu największe europejskie kluby organizują na własnych obiektach kilkudniowe turnieje z udziałem rywali z innych krajów. Mająca mocarstwowe ambicje Legia Warszawa poszła w tym roku podobnym tropem. W efekcie w miniony weekend na Pepsi Arenie rozegrano pierwszy Generali Deyna Cup.


Udostępnij na Udostępnij na

Turniej z założenia ma być cykliczną imprezą ku pamięci zmarłego w wypadku samochodowym wybitnego reprezentanta Polski. Tego lata do Warszawy zawitali mistrzowie Serbii, Brazylii oraz Austrii. Uczestnicy imprezy byli zatem zbliżeni do siebie prezentowanym poziomem piłkarskim, co miało wpłynąć na atrakcyjność rozgrywanych spotkań.

Pożegnanie „Vuko” bez huku

Michał Kucharczyk w sobotę pokonał bramkarza Partizana Belgrad
Michał Kucharczyk w sobotę pokonał bramkarza Partizana Belgrad (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Sobotni mecz Legii z Partizanem poprzedziła uroczystość oficjalnego pożegnania Aleksandara Vukovicia – byłego zawodnika obu tych klubów, który w kwietniu zdecydował się zakończyć piłkarską karierę. Piłkarz przed rozpoczęciem spotkania otrzymał od gospodarzy turnieju pamiątkową paterę, od rodaków z Serbii z kolei klubową koszulkę z numerem 24. Atmosfery wyjątkowej chwili nie poczuli do końca kibice Legii, którzy w momencie wystąpienia zawodnika na murawie skoncentrowali się na podkreśleniu pamięci o Kazimierzu Deynie, natomiast wobec samego pożegnania Serba przeszli dość obojętnie. Najwyraźniej 166 spotkań z „elką” na piersi i dwa mistrzostwa Polski nie wystarczyły do tego, by zdobyć wśród najzagorzalszych kibiców „Wojskowych” szczególne uznanie.

Sama drużyna Partizana okazała się dość równorzędnym partnerem do gry w starciu z gospodarzami i choć ostatecznie to Legia przeszła do finału, Serbowie pozostawili po sobie dobre wrażenie. – Legioniści są lepiej przygotowani od nas do nadchodzącego sezonu – komplementował rywali po spotkaniu trener Partizana Vuk Rasović. W drugim sobotnim meczu minimalnie lepsi od Austrii Wiedeń okazali się piłkarze Fluminense. Warto jednak zaznaczyć, że w weekend w Warszawie oglądaliśmy głównie młodych zawodników z Brazylii. Ci bardziej znani i doświadczeni, jak Deco czy Fred, pozostali w domu, gdzie przygotowywali się do ligowego pojedynku z Botafogo.

Kasa, misiu, kasa…

Obecność Fluminense na turnieju to efekt współpracy brazylijskiej drużyny z Legią zapoczątkowanej w marcu bieżącego roku. Latem do stołecznego zespołu dołączył pierwszy z zawodników powiązanych z ekipą z Kraju Kawy – Raphael Augusto. Na podstawie dwóch krótkich weekendowych występów trudno pokusić się o ocenę umiejętności tego gracza. Trener Fluminense Marcelo Hoelz Veiga przyznał, że odznacza się on dobrym dryblingiem, ale ma problemy z przyswojeniem kwestii taktycznych. Pobyt 22-latka w Warszawie ma przyczynić się do rozwiązania tych problemów. A czy oprócz Augusto możemy spodziewać się w Legii kolejnych transferów z Brazylii? Na sobotniej konferencji prasowej Jan Urban przyznał wprost, że we Fluminense dostrzega kilku potencjalnych kandydatów do swojej drużyny, ale warszawskiego klubu może być po prostu nie stać na ich sprowadzenie. Współpraca zatem współpracą, ale wszystko i tak rozbija się o pieniądze…

Nie ten Gorgoń

Janusz Gol strzelił najładniejszą bramkę Generali Deyna Cup
Janusz Gol strzelił najładniejszą bramkę Generali Deyna Cup (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Trzeci gość – Austria Wiedeń – przykuwał uwagę widzów głównie za sprawą Alexandra Gorgonia. Ten 25-letni pomocnik to – wbrew temu, co powtarzał uparcie stadionowy spiker – nie syn jednego z „Orłów Górskiego” Jerzego Gorgonia, a potomek innego byłego reprezentanta Polski – Wojciecha – w przeszłości reprezentującego barwy Wisły Kraków. Gorgon jakiś czas temu przez wielu dziennikarzy awizowany był do gry w naszej drużynie narodowej (do tej pory ma za sobą jedynie epizod w austriackiej młodzieżówce), ale jak na razie skończyło się jedynie na publikacjach prasowych. Swoją postawą w weekendowych meczach nie zachwycił, co potwierdził również trener Austrii Nenad Bjelica. – W tym momencie Alexander jest na takim samym poziomie jak cała drużyna, brakuje mu świeżości, podobnie jak pozostałym zawodnikom. Na pewno to piłkarz chętny do gry, wyróżniający się szybkością i sporymi umiejętnościami. Dla mnie najważniejsze było to, że Alexander starał się, ciężko pracował i wykonywał na boisku swoją robotę. Gdy złapie trochę świeżości, z pewnością będzie w stanie prezentować się jeszcze lepiej w kolejnych spotkaniach – powiedział chorwacki szkoleniowiec poproszony o opinię na temat piłkarza.

Raul bez szału i… kontraktu?

W sobotę i niedzielę Jan Urban wystawił do gry dwie niemal kompletnie inne jedenastki, ale w obu spotkaniach szansę 45-minutowego występu otrzymał Raul Bravo. To piłkarz kojarzony przez większość fanów z występami w Realu Madryt oraz grą w reprezentacji Hiszpanii podczas Euro 2004. Szkoleniowiec Legii przyznał, że warszawiacy ciągle poszukują uniwersalnego defensora, który mógłby występować na pozycji stopera oraz z lewej strony obrony. Pomysł testów Hiszpana podsunął jego były kolega z drużyny Michał Żewłakow, obecnie odpowiedzialny w Legii za wyszukiwanie nowych zawodników. W weekendowych spotkaniach Bravo nie popełnił większych błędów, ale – mimo strzelonej bramki w finałowym starciu z Fluminense – swoją postawą również nie rzucił na kolana. Sztab szkoleniowy mistrzów Polski podjął już ponoć decyzję co do przyszłości zawodnika, ale nie została ona jeszcze oficjalnie zakomunikowana. Wszystko jednak wskazuje na to, że piłkarz nie otrzyma w Legii kontraktu.

Generalnie bez zastrzeżeń, ale…

Legia ostatecznie zwyciężyła w całym turnieju (w drugim niedzielnym meczu Austria była o jedną bramkę lepsza od Partizana i to ona zajęła najniższe miejsce na podium), a Generali Deyna Cup okazał się udanym sprawdzianem przed zbliżającym się wielkimi krokami pucharowym meczem z walijskim The New Saints. Pomysł rozegrania turnieju, zgodnie z tym, co stwierdził Jan Urban, ocenić należy pozytywnie, chociaż na pewno cała impreza prezentowałaby się efektowniej przy komplecie widzów. Z drugiej strony były to tylko mecze towarzyskie, a niższa niż zwykle frekwencja na Pepsi Arenie podczas tych dwóch dni i tak była lepsza niż na niejednym polskim stadionie podczas oficjalnych ligowych zmagań. Być może dobrym pomysłem byłoby w przyszłym roku nagrodzenie karnetowiczów i przekazanie im darmowych wejściówek na turniejowe spotkania w podzięce za wierne wspieranie swojej drużyny. Wówczas legioniści otrzymaliby jeszcze głośniejsze wsparcie, a i wizerunkowo turniej nabrałby kolorytu. Z narzekaniem nie należy jednak przesadzać. Generalnie Generali Deyna Cup mógł się podobać!

Komentarze
~miszcz nad miszcze (gość) - 9 lat temu

czy wy naprawdę myślicie, że legia zagra w lm?
hahaha :-P

Odpowiedz
~!!! (gość) - 9 lat temu

Up: Zawsze jest szansa choć chyba każdy podejrzewa
,że zagrają w LE mam tylko nadzieję ,że Lechowi
też uda się dobić do LE ,bo Śląsk i Piast są
bez szans ,a szkoda ...

Odpowiedz
~pieta (gość) - 9 lat temu

Legiia bedzie w Lm ja wierzę w Legiie

Odpowiedz
~Znajomy z Poznania (gość) - 9 lat temu

Jeśli chodzi o Europejskie Puchary to zawsze
dopinguje rodzime zespoły, znika spór pomiędzy
Lechem, a Legią. :)
Spójrzmy prawdzie w oczy, Legia nie ma szans. Czy
ktoś z was widział na kogo mogą trafić w
kolejnych rundach?
Celtic
Molde
Maccabi
Basel
Te zespoły są lata świetlne przed naszymi. :(

Odpowiedz
ole! (gość) - 9 lat temu

Jeszcze Dinamo, Partizan, Györ, nawet HJK może być
dla nich problemem (chociaż zapewne nie takim jak
poprzednie kluby).

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze