Premier League już blisko mety


28 kwietnia 2013 Premier League już blisko mety

Angielskie murawy uraczyły nas dzisiaj jedynie trzema spotkaniami, ale wszystkie z nich nosiły znamiona potyczki wagi ciężkiej. Na Madejski Stadium przyjechało QPR, a stawką była walka o utrzymanie. W boju o zapewnienie sobie startu w Lidze Mistrzów nie ustaje Chelsea, która podejmowała Swansea. Na Emirates pojawili się natomiast nowo koronowani władcy piłkarskiego tronu w Anglii, ze starym dobrym znajomym Arsenalu, czyli Robinem van Persim…


Udostępnij na Udostępnij na

Reading – QPR 0:0

Gdybym miał wybrać podkład muzyczny do tego spotkania, byłby to niewątpliwie „Marsz Żałobny” Fryderyka Chopina. W pierwszej połowie przewagę mieli goście z Loftus Road, jednak strzał Estebana Granero wylądował na poprzeczce bramkarza „Królewskich”. Z czasem do głosu doszli gospodarze, a dwie dobre okazje do uzyskania prowadzenia miał Paweł Pogrebniak. Rosjanin był jednak nieskuteczny i wynik nie uległ zmianie. Mimo nerwowej końcówki nikomu nie udało się zdobyć trzech punktów i oba zespoły solidarnie spadły z ligi, nie mając już nawet matematycznych szans na utrzymanie. Łzy na Madejski Stadium, katastrofa dekady w wykonaniu graczy QPR.

Chelsea – Swansea 2:0

Frank Lampard
Frank Lampard (fot. skysports.com)

Swój zacięty bój o Ligę Mistrzów kontynuuje za to londyńska Chelsea. Tym razem ofiarą chłopców Beniteza padły „Łabędzie” z Liberty Stadium. Oba gole zostały zdobyte pod koniec pierwszych 45 minut. Najpierw wprowadzony kwadrans wcześniej Frank Lampard – za kontuzjowanego Ramiresa – zgrał piłkę do Oscara, a ten kontynuując swoją dobrą passę, dał „The Blues” prowadzenie. Chwilę później karnego za faul na Macie wykorzystał asystent przy pierwszym golu Lampard i było 2:0. W drugiej połowie nie padły już żadne gole i Chelsea mogła cieszyć się z trzech punktów, a wobec remisów Arsenalu i Tottenhamu gracze ze Stamford Bridge wskoczyli na podium.  

Arsenal – Manchester United 1:1

Świeżo upieczony mistrz, opromieniony glorią zwycięzców, przyjechał na Emirates Stadium. Był to niezwykły wieczór, okazję do powrotu na stadion Arsenalu miał bowiem Robin van Persie. Publiczność przyjęła go jednak tak, jak się można tego było spodziewać, czyli bucząc przy każdym kontakcie Holendra z piłką. Samo spotkanie zaczęło się jednak rewelacyjnie dla „Kanonierów”. Już w 2. minucie meczu Rosicky zagrał do wychodzącego na czyste pole Walcotta, a będący na minimalnym spalonym (sędzia uznał gola) Anglik w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem Davida De Gei.

Pod koniec pierwszej połowy fatalny błąd popełnił jednak Sagna. Prawy defensor Arsenalu podał wprost pod nogi van Persiego, a próbując naprawić swój błąd sfaulował tego piłkarza w polu karnym. Sędzia wskazał na punkt oddalony 11 metrów od bramki Szczęsnego, a RvP nie miał problemów ze zdobyciem gola. Wielki powrót Robina na Emirates Stadium! Więcej bramek już nie padło, a spotkanie zakończyło się remisem 1:1.  

Komentarze
ole! (gość) - 13 lat temu

O Lampardzie chciałoby się powiedzieć: jeszcze
jeden i jeszcze raz!

Najnowsze