Rozgrywki Ligi Mistrzów wróciły po dość długim oczekiwaniu. Zniecierpliwieni kibice z wielkimi nadziejami zasiedli na trybunach stadionów bądź przed ekranami telewizorów. Wszystko po to, żeby znów móc zobaczyć najlepszych piłkarzy świata w walce o najważniejsze trofeum klubowe na naszej planecie. Większość kibiców nie zawiodła się, ponieważ pierwsza kolejka Ligi Mistrzów przyniosła od razu kilka ciekawych wydarzeń. Fani futbolu wprost nie mogli się nudzić, oglądając start tak długo wyczekiwanych rozgrywek piłkarskich.
Dziś spojrzymy na pięć najciekawszych wydarzeń pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Oczywiście również przyjrzymy się występom polskich piłkarzy, którzy mieli przyjemność rozpocząć zmagania o Puchar Europy.
Piekielnie mocni Anglicy
Ostatnie sezony Ligi Mistrzów były dla angielskich klubów prawdziwym koszmarem. Dobitnie pokazuje to fakt, że ostatnią drużyną, która dotarła do finału Champions League, była Chelsea, która te rozgrywki wygrała w 2012 roku. Sporo czasu minęło już, prawda? Wydaje się jednak, że kluby z Premier League wreszcie wzięły się porządnie za siebie i postanowiły przerwać dominację La Liga. Nikt jednak nie przypuszczał, że zaliczą tak piorunujący start rozgrywek.
Na pierwszy ogień poszły we wtorkowy wieczór Manchester United i Chelsea. Oba zespoły grały przed własną publicznością, odpowiednio z Basel i absolutnym debiutantem, Qarabiagiem Agdam. Inne wyniki niż pewne zwycięstwa Anglików nawet nie wchodziły w rachubę. Nikt jednak nie pomyślał, że kluby z Manchesteru i Londynu razem zdobędą w dwóch meczach dziewięć goli, nie tracąc żadnego. Szczególnie może imponować postawa „Czerwonych Diabłów”, które pod wodzą Mourinho wchodzą na bardzo wysoki pułap swoich umiejętności. Kolejny debiut w karierze okrasił golem Marcus Rashford, co znów pokazuje, z jakim talentem mamy do czynienia.
Dobrą tendencję angielskich klubów potwierdziły w środę Manchester City i Tottenham. Podopieczni Pepa Guardioli szybko i brutalnie sprowadzili chyba najsłabszego od lat mistrza Holandii, Feyenoord, na ziemię. Zwycięstwo 4:0 na De Kuip pokazuje, jak mocny jest w tej chwili zespół z Etihad Stadium. Z kolei Tottenham w końcu przełamał fatum związane ze stadionem Wembley. Pewne zwycięstwo 3:1 nad Borussią po znakomitym meczu może napawać sporym optymizmem ekipę Mauricio Pochettino. Pięknym golem okrasił swój debiut w Lidze Mistrzów w nowych barwach Andrij Jarmołenko, ale na nic się to zdało.
https://www.youtube.com/watch?v=wtWBTQFAIMM
Łyżką dziegciu w beczce miodu angielskich klubów może być jedynie remis Liverpoolu, który w meczu z najtrudniejszym rywalem w swojej grupie, Sevillą, ledwie zremisował 2:2. Nie zmienia to jednak faktu, że Anglia wraca do żywych w wielkim futbolu.
Falstart Włochów
Nie takiego początku Ligi Mistrzów oczekiwali kibice włoskich drużyn. Szczególnie nikt nie spodziewał się klęski Juventusu, który bezradnie patrzył na to, jak Messi po raz pierwszy w swojej karierze pokonał Gianluigiego Buffona. Mistrza Włoch nie usprawiedliwia nawet to, że w ich szeregach nie było Giorgio Chielliniego. Juventus zagrał bardzo słaby mecz i w pełni zasłużenie wysoko przegrał na Camp Nou. Wszystko wskazuje zatem na to, że tym zwycięstwem Barcelona niejako zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie, bo z całym szacunkiem dla Olympiakosu i Sportingu, ale raczej nie zagrożą oni „Juve” i Barcelonie.










