Mecz z Legią rozegrał po profesorsku. Jednak występ ten przypłaci dłuższą przerwą. Wasyl wyszedł na boisko mimo kontuzji, przez co prawdopodobnie nie zagra już w tym sezonie.
Jeszcze trzy miesiące temu kibice Wisły daliby się pociąć za pozostanie w ekstraklasie. Teraz, po trzech miesiącach, grają w najwyższej lidze, wygrywają derby Krakowa, a nawet ogrywają Legię Warszawa 4:0. Cel się zmienił, nie jest nim przetrwanie, a walka o górną ósemkę. Cel nie tak bardzo odległy. Jednak jak na możliwość jego osiągnięcia wpłynie brak Marcina Wasilewskiego?
Trudne początki
Wasyla nie trzeba nikomu przedstawiać. Jednak gdy w listopadzie 2017 roku zaczęto łączyć go z Wisłą wielu reagowało sceptycznie. Marcin miał już wtedy 36 lat i roczną przerwę od minut spędzonych na boisku. Zawodnik zapewniał jednak, że jest gotowy, bo trenował indywidualnie i gościł na treningach 4-ligowej Kalwarianki. Wasyl przypomniał o sobie kibicom już w swoim czwartym meczu, po dziesięcioletniej przerwie od ekstraklasy, zdobył bramkę w Derbach Krakowa.
Od powrotu do kraju, mistrz Anglii rozegrał w Wiśle 26 meczów i zdobył jedną bramkę. Co ważniejsze, w pogrążonej kryzysie Wiśle, stał się jednym z liderów, nie tylko na boisku, ale również w szatni, dając przykład wielu zawodnikom.
Obecny sezon
Jednak czy liczby podtrzymają tezę, jakoby Wasilewski był trzonem defensywy w obecnym sezonie? Dotychczas opuścił tylko trzy mecze. Wszystkie trzy Wisła… przegrała. Ostatnie starcie z Zagłębiem Sosnowiec (3:4), mecz z Miedzią Legnica (0:2) oraz spotkanie pucharu Polski z Lechią Gdańsk przegrane przez Wisłę w rzutach karnych.
Doświadczony obrońcy jest o tyle ważny, że na ten moment jest jedynym(!) nominalnym środkowym obrońcą gotowym do gry w ekstraklasie. Występujący u jego boku Maciej Sadlok grywał co prawda na tej pozycji podczas swojej przygody w Ruchu Chorzów, jednak bliżej mu do lewej flanki. Lukas Klemenz, który w ostatnim okienku transferowym przeniósł się pod Wawel z Jagiellonii Białystok, pokazał w meczu z Zagłębiem Sosnowiec, że jeszcze dużo nauki przed nim. Do tego szkoleniowiec przymierzał go częściej do gry jako środkowy pomocnik defensywny.
Również w meczu z Zagłębiem Sosnowiec było widać, jak zagubiona i rozsypana była linia obrony Wisły. Sam Sadlok, czyli zawodnik doświadczony, który potrafi grać w piłkę, na początku drugiej połowy popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki, co ostatecznie zakończyło się bramką. Obrona straciła kierownika i było to bardzo widoczne.











