Letnie okno transferowe tuż przed rozpoczęciem sezonu 2015/16 zwiastowało mobilizację ze strony dwóch zespołów środka tabeli Premier League, by zakończyć dominację Top6. Wzmocnienia dokonane przez West Ham United oraz Crystal Palace robiły spore wrażenie i dawały nadzieję na powodzenie. Jednak po ponad dwóch latach oba kluby jakby odłożyły ambicje na półkę, zadowalając się bezpiecznymi miejscami w drugiej połowie tabeli.
Nowe otwarcie
Ogłoszenie Slavena Bilicia menedżerem West Hamu United w czerwcu 2015 roku miało rozpocząć nową erę w historii klubu. Według władz „The Hammers” Chorwat był idealnym kandydatem, by zakończyć etap topornego starobrytyjskiego futbolu, który prezentowali londyńczycy za kadencji Sama Allardyce’a.
Przed Biliciem władze „The Hammers” postawiły zadanie przestawienia zespołu na futbol ofensywny z wykorzystaniem krótkich podań. Co jednak istotniejsze, zespół West Hamu pod wodzą Chorwata w ciągu kilku lat miał realnie rywalizować z drużynami czołowej szóstki ligi. Cel był ambitny. Pomóc w jego realizacji mieli także nowi gracze. Dlatego niedługo po zatrudnieniu Bilicia władze „The Hammers” rozpoczęły ofensywę transferową.
Czołową postacią zespołu Chorwata miał być pozyskany za 15 milinów euro z Olympique’u Marsylia Dimitri Payet. We francuskim pomocniku menedżer West Hamu widział gracza, który napędzałby akcje ofensywne całej drużyny. Nową podporą defensywy „The Hammers” miał być natomiast Angelo Ogbonna, który nie mógł liczyć na regularne występy w barwach Juventusu. Stworzenie solidnej drugiej linii Bilic powierzył natomiast Alexowi Songowi (kolejny raz wypożyczonemu z Barcelony) oraz Pedro Obiangowi pozyskanemu z Sampdorii Genua. Zespół West Hamu ponadto wzmocnili m.in. Nikica Jelavić oraz Manuel Lanzini wypożyczony z Al-Jaziry Abu Zabi.
Zaraźliwa ambicja
Ambitnych planów oraz głośnych transferów pozazdrościli „The Hammers” sąsiedzi z Crystal Palace. Władze „The Eagles” zdecydowały dołączyć do West Hamu w próbie obalenia hegemonii Top6. Najlepszym przykładem, że na Selhurst Park również chcą czegoś więcej niż przeciętności, było pozyskanie Yohana Cabaye’a. Transfer Francuza odbił się na Wyspach szerokim echem. Choć media informowały o możliwym powrocie Cabaye’a do Premier League, to jednak w kontekście Arsenalu lub Liverpoolu. Ostatecznie to Crystal Palace wykazało najwięcej determinacji, płacąc za Francuza blisko 15 milionów euro.
Cabaye nie był jednak jedynym znakiem aspiracji „The Eagles”. Na Selhurst Park zawitali m.in. napastnik Sunderlandu Connor Wickham (niegdyś uznawany za wielki talent angielskiej piłki), Bakary Sako (strzelec 15 bramek w poprzednim sezonie Championship w barwach Wolverhamptonu), a także golkiper Alex McCarthy.
Sezon 2015/16 zweryfikował dokonania obu klubów na rynku transferowym. Kadrowa rewolucja na Selhurst Park okazała się zdecydowanie mniej efektywna niż w przypadku West Hamu. Podopieczni Alana Pardewa w przekroju całego sezonu zdobyli zaledwie 42 punkty, co umiejscowiło Crystal Palace jedynie na 15. pozycji w tabeli.











