Klubowe przenosiny jednego z najskuteczniejszych strzelców ubiegłego sezonu ekstraklasy to bez wątpienia jeden z najgłośniejszych transferów obecnie trwającego okienka. Jeszcze nie tak dawny gracz „Pasów”, Rafael Lopes, po świetnych rozgrywkach w sezonie 2019/2020 zdecydował się zmienić najbliższe otoczenie oraz klubowe barwy. Jego nowym pracodawcą został bowiem aktualny mistrz Polski, warszawska Legia, z którą związał się dwuipółletnim kontraktem. Czy to posunięcie stanie się dla niego przełomowym momentem w karierze?
Jest rzeczą oczywistą, że trafiając do stolicy, będzie musiał stawić czoła dwóm doświadczonym napastnikom, jakimi są Jose Kante i Tomaš Pekhart. Sytuacja ta może sprawić, że jego obecność w wyjściowej jedenastce „Wojskowych” nie musi być koniecznością. Na korzyść portugalskiego napastnika może natomiast przemawiać fakt, że wspomniani dwaj snajperzy nie od dziś borykają się z szeregiem mniejszych bądź większych kontuzji. Taki stan rzeczy mógłby doprowadzić do tego, że nowy egzekutor zyskałby sporo systematycznych występów bez najmniejszego problemu i ze sporym kredytem zaufania. Co pokaże nam przyszłość i w jakiej roli ujrzymy doświadczonego Portugalczyka? Na to przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.
Ofensywne bolączki krajowego mistrza – problemy Legii z kontuzjami
Nie od dziś wiadomo, że ostatnie nie najlepiej rozegrane spotkania warszawskiej Legii, poza niewielkimi zdobyczami punktowymi, obfitowały w szereg kadrowych zawirowań. Oprócz głośnego odejścia do AS Monaco najlepszego golkipera klubu, Radosława Majeckiego, nie brakowało tam innych widocznych niejasności w kwestii formowania drużyny na nowe rozgrywki. Jedną z nich, okazały się być dotkliwe kontuzje, które przytrafiły się dwóm istotnym zawodnikom w minionym sezonie. Chodzi o sześciotygodniową przerwę solidnego pracusia formacji ataku, Jose Kante oraz półroczną pauzę szybkiego i wszechstronnego defensora, Marko Vešovicia. Choć obaj gracze przez całą ubiegłą kampanię grali w Legii pierwsze skrzypce, to ich długotrwała eksploatacja zebrała swoje żniwo w końcówce sezonu.
Uraz Czarnogórca praktycznie eliminuje go z udziału w prestiżowej dla mistzów Polski walce o piłkarską Europę. Niepewny wydaje się też powrót do gry gwinejskiego napastnika, który aby odbudować formę, zrezygnował nawet z urlopu. Należało więc jak najszybciej sięgnąć po piłkarskie alternatywy, które po usilnych staraniach sprowadzono w trakcie obecnego okna transferowego. Nie namyślając się długo, postanowiono więc sięgnąć po dwóch doświadczonych piłkarzy. Łatwo i bez szwanku powinni oni wkomponować się w targaną urazami stołeczną ekipę z Łazienkowskiej. Tacy piłkarze jak Josip Juranović czy Rafael Lopes mają solidne podstawy, by już wkrótce odgrywać pierwsze role w zespole.
Na uwagę zasługuje również fakt, że lista kontuzjowanych graczy nie ogranicza się wyłącznie do przedstawicieli dwóch piłkarskich pozycji. Oprócz wspomnianych zawodników jest jeszcze kilka nazwisk, z którymi śledząc mecze ekstraklasy, nie spotkamy się dość prędko. W niezbyt komfortowej sytuacji znajduje się powracający do treningów litewski skrzydłowy Arvydas Novikovas, którego boiskowa nieobecność sięga jesieni poprzedniego sezonu. Kolejny dotkliwy cios spotkał również francuskiego stopera, Williama Remy’ego, którego problemy zdrowotne stały się dla Legii rutyną. Taka sama sytuacja dotyczy również jego rodaka, napastnika Vamary Sanogo, któremu regularne kontuzje znacznie hamują owocny rozwój kariery. Nieobce są także zdrowotne perypetie czeskiego snajpera, Tomaša Pekharta, który mimo urazu zdecydował się na grę w kilku ważnych spotkaniach.












