W Genewie odbył się mecz towarzyski pomiędzy FC Porto i Olympique Lyon. Skuteczniejsi na boisku byli Francuzi.
Porto przygotowuje się do kolejnych rozgrywek, w których presja na zawodnikach z Estadio do Dragao będzie ogromna. Z drużyną pożegnał się co prawda trener Andre Villas-Boas, ale zostali w niej najlepsi piłkarze. Dlatego też fani już teraz liczą na dobra grę Falcao czy Hulka.
Wczorajszy mecz udanie zaczął się jednak dla Lyonu, który już w 8. minucie wyszedł na prowadzenie po uderzeniu Lisandro Lopeza. Argentyńczyk swego czasu był jedną z gwiazd Porto, a teraz w najlepszy z możliwych sposobów przypomniał się byłym kolegom. Mistrzowie Portugalii próbowali wyrównać i udało im się to już po trzech minutach, gdy bramkarza Olympique pokonał Ruben. W pierwszej połowie oglądaliśmy widowisko rozgrywane w szybkim tempie i rzeczywiście mogło ono podobać się kibicom.
Gorzej było po przerwie, kiedy piłkarze trochę odpuścili, ale trzeba też przyznać, że na placu boju dominowało Porto. Dla zawodników Vitora Pereiry nie oznaczało to jednak zdobyczy bramkowej, ponieważ w wielu akcjach wyraźnie brakowało skuteczności. Wydawało się jednak, że zdobywcy Ligi Europejskiej wyjdą na zasłużone prowadzenie, ale 10 minut przed końcem gola na wagę wygranej dla ekipy Lyonu strzelił Brazylijczyk Michel Bastos.
W składzie FC Porto zabrakło co prawda Falcao Radamela, który wciąż odpoczywa po Copa America, ale na boisku pojawili się między innymi Hulk czy Joao Moutinho. Mimo ich obecności drużyna przegrała jednak z Lyonem 1:2.










