Za nami kolejna seria spotkań francuskiej Ligue 1. Na boiskach nad Sekwaną znów nie obyło się bez sensacji. Piłkarze Bordeaux przegrali drugi mecz z rzędu, a zwycięską serię kontynuuje Monaco. Liderem, mimo porażki z Sochaux, nadal gracze Lyonu.
We Francji sensacji nie brakowało już od początku 9. serii spotkań. W Burgundii Auxerre podejmowało ekipę mistrza Francji – Bordeaux – i dość niespodziewanie podopieczni Jeana Fernandeza wygrali z „Żyrondystami”. Mecz od początku był bardzo wyrównany, a gola na wagę zwycięstwa gospodarzy zdobył z rzutu karnego Valter Birsa. Zawodnicy Auxerre wyraźnie rozpędzają się po słabym starcie, zaliczając trzecie zwycięstwo z rzędu. Natomiast piłkarze Laurenta Blanca przeżywają kryzys. Dwa tygodnie temu sensacyjnie ulegli Saint-Etienne, teraz stracili kolejne trzy oczka i zajmują obecnie trzecie miejsce w tabeli Ligue 1. W barwach Auxerre cały mecz na boisku spędzili Polacy – Dariusz Dudka i Ireneusz Jeleń.

Niespodziewaną porażkę w sobotę zaliczył też lider – Olympique Lyon. Piłkarze Claude’a Puela podejmowali na Stade Gerland Sochaux i byli zdecydowanymi faworytami tego meczu. Tymczasem już po kwadransie na prowadzeniu byli goście po golu Jacquesa Faty’ego. Gra „Les Gones” była w starciu z Sochaux bardzo ospała, piłkarzom Lyonu brakowało determinacji i woli walki. Tej nie można było odmówić z kolei gościom spod wschodniej granicy, co udowodnił na minutę przed końcem spotkania rezerwowy – Sloan Privat – ustalając wynik meczu na 2:0 dla Sochaux. Zawodnicy Francisa Gillota wykorzystali słabszy dzień Lyonu i zasłużenie zapisują sobie trzy punkty.
Porażka Bordeaux sprawiła, że na drugie miejsce w tabeli wskoczyli piłkarze beniaminka z Montpellier. Drużyna z południa Francji spisuje się w obecnych rozgrywkach wyśmienicie, co potwierdziła w sobotę, pokonując Saint-Etienne. Trzeba jednak przyznać, że o zwycięstwo w meczu z „Les Verts” nie było łatwo. Goście całą drugą połowę grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Yoanna Andreu, ale dzielnie stawiali czoła atakom gospodarzy. Ostatecznie piłkarze Montpellier trafili do bramki Jeremy’ego Janota dwukrotnie, a „Zielonym” ta sztuka udała się tylko raz i trzy punkty zostały na Stade de la Mosson.
Szansę na przełamanie złej passy wykorzystali piłkarze Marsylii. Podopieczni Didiera Deschampsa w ostatnich kolejkach spisywali się poniżej oczekiwań, ale w sobotę pokazali, że nadal będą liczyć się w walce o tytuł. Spotkanie na Stade Marcel Picot było meczem do jednej bramki. Przewaga „Les Phoceens” na boisku była niepodważalna, co piłkarze z południa Francji udowodnili trzema golami. Na listę strzelców kolejno wpisywali się: Mathieu Valbuena, Brandao i były gracz Lorient – Fabrice Abriel.










