Pogrom na Emirates


14 maja 2013 Pogrom na Emirates

Arsenal wygrał z Wigan 4:1. Bramki dla „Kanonierów" strzelali Ramsey, Walcott i dwukrotnie Podolski. Dla „The Latics" trafił Shaun Maloney.


Udostępnij na Udostępnij na

To był mecz o życie dla Wigan. Porażka podopiecznych Roberto Martíneza praktycznie pozbawia ich szans na utrzymanie w Premier League. Dla piłkarzy Wengera to również spotkanie wielkiej wagi. Oni wciąż walczą o miejsca premiujące grą w Champions League. „Kanonierzy” mogą zakończyć sezon na trzecim, ale także na piątym miejscu.

Lukas Podolski strzelił dziś dwa gole
Lukas Podolski strzelił dziś dwa gole (fot. Skysports.com)

Początek pierwszej połowy spotkania zwiastował otwartą grę obydwu drużyn. Kilkukrotnie bramce Szczęsnego próbowali zagrozić piłkarze Wigan, ale naprawdę groźną sytuację stworzyli sobie gospodarze. Walcott dośrodkowywał do Cazorli, ten minimalnie chybił z dziesięciu metrów. W 11. minucie gola strzelił Arsenal. Po rzucie rożnym najlepiej zachował się Lukas Podolski, który z czterech metrów wpakował piłkę głową do siatki.

Od tamtego momentu inicjatywa była po tronie „Kanonierów”. Oni atakowali częściej i szukali swojego drugiego gola. Dopiero pod koniec pierwszej odsłony skutecznie odpowiedzieli goście. Z rzutu wolnego bardzo dobrze strzelał Shaun Maloney i bez szans był Wojciech Szczęsny. Po pierwszej połowie mieliśmy wynik remisowy, który nie satysfakcjonował żadnej drużyny.

Mocnym akcentem rozpoczęli drugą część piłkarze Wigan. Kombinacyjna akcja Kone, Espinozy i McManamana zakończyła się strzałem Kone i świetną paradą Szczęsnego. W 51. minucie kilkukrotnie bombardował bramkę Cazorla, na zmianę bronił bramkarz i odbijali obrońcy. W 63. minucie Arenal do Champions League, a Wigan do Championship wprowadził Walcott. Anglik pewnie wpakował piłkę do siatki po dokładnym dośrodkowaniu Cazorlii. Mimo że pierwszy kwadrans drugiej połowy przebiegał pod dyktando gości, gola strzelili gospodarze.

W 68. minucie było już 3:1. Świetne prostopadłe podanie trafiło do Podolskiego, który nie miał większych problemów z pokonaniem bramkarza. Trzy minuty później było już 4:1, dokładnym i mocnym strzałem popisał się Ramsey. Czwarta bramka dla Arsnenalu zdecydowanie osłabiła tempo meczu.

Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem „Kanonierów” 4:1. Podopieczni Arsene Wengera są bardzo bliscy zagwarantowania sobie udziału w przyszłorocznej edycji Champions League. Spadek Wigan jest już praktycznie nieunikniony. Tylko cud mógłby zapewnić utrzymanie. Na to jednak nie ma co liczyć.

Komentarze
~Kanonier90 (gość) - 13 lat temu

Brawo brawo panowie czekamy na Newcastle ; )

~Porter (gość) - 13 lat temu

No to z nami wygrali. :)

Andre (gość) - 13 lat temu

Postraszyli nas paroma strzałami w pierwszej
połowie, ale i tak zostali zdominowani. Obyśmy się
zobaczyli w kampanii BPL na sezon 2014-2015 :)

~ffffff (gość) - 13 lat temu

Theo jest w niezłej formie:)

Najnowsze