Można spokojnie złapać oddech i powiedzieć: udało się! Pogoń Szczecin zalicza udany start w Lidze Konferencji i wygrywa z KR Rejkjawik 4:1. Strzelcami bramek byli: Kamil Drygas (dwukrotnie), Luka Zahović oraz Jakub Bartkowski. Taka zaliczka pozwala na chwilę spokoju, choć rewanż już za tydzień na stadionie w stolicy Islandii. Trzeba jednak docenić fakt, że polskie kluby optymistycznie rozpoczęły europejską kampanię. I miejmy nadzieję, że będzie tak dalej.
Nad meczami z islandzkimi zespołami wisiała spora klątwa. Wciąż w pamięci mamy żenujący występ Lecha Poznań ze Stjarnan kilka lat temu, ale przecież to nie była jedyna wpadka Polaków z Islandczykami. 21 lat temu „Duma Pomorza” dostała prawdziwą lekcję od półprofesjonalnego Fylkiru Rejkjawik. Pogoń Szczecin przegrała wtedy z triumfatorami Pucharu Islandii już w pierwszej rundzie eliminacji do Pucharu UEFA. Starzy kibice wciąż mieli w pamięci ten wstydliwy rezultat, ale dzisiaj w końcu mogą odetchnąć z ulgą. Ich piłkarze przełamali islandzką klątwę.
Pogoń Szczecin: ogromna mobilizacja od pierwszego gwizdka
„Duma Pomorza” nie zamierzała się w żaden sposób patyczkować. Piłkarze ze Szczecina od pierwszego gwizdka narzucili piorunujące tempo i chcieli pokazać przeciwnikom, że nie mają tutaj czego szukać. Już w 3. minucie po świetnym dośrodkowaniu Kamila Grosickiego przewrotką próbował uderzyć Kamil Drygas, lecz strzał był nieczysty i prosty do obrony.
Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Drygas kilka minut później otrzymał bardzo dobre podanie od Sebastiana Kowalczyka i tym razem prostym uderzeniem po ziemi otworzył wynik spotkania. Tak to właśnie powinno wyglądać z o wiele słabszymi zespołami. Pogoń wzorcowo zaczęła spotkanie. Zawodnicy Jensa Gustafssona od początku pokazali rywalom, że chcą i będą rządzić na polu gry. Agresja, presing i absolutna dominacja. Jakby to powiedział Jerzy Engel w przerwie meczu z Koreą Południową w 2002 roku: „perfekt!”.












