Dziś o godzinie 19 rozegrano we Francji cztery mecze. Kibice beniaminka z Arles mogą powiedzieć: „Nareszcie” po pierwszym zwycięstwie ich pupili. Na innych boiskach punkty potracili piłkarze Bordeaux i Auxerre, którzy zremisowali swoje mecze, zaś Saint-Etienne przegrało drugi raz z rzędu.
Beniaminek nareszcie zwycięski
Dopiero w 12. kolejce francuskiej ligi przyszedł czas, by piłkarze Arles Avignon wygrali po raz pierwszy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie przyszło im to jednak łatwo, gdyż trudne warunki postawił im zespół Caen. Właściwie to przyjezdni z Normandii byli faworytami tego spotkania i to od nich spodziewano się zdobycia przynajmniej jednego punktu. Rozpoczęło się wszystko zgodnie z planem, bo już w dziesięć min. Youssef El-Arabi dał prowadzenie gościom, strzelając swojego ósmego gola. Tym samym Francuz zrównał się w klasyfikacji strzelców z Dimtitry Payetem. Piłkarze z Awinionu przyzwyczajeni do odrabiania strat nie spuścili nosów na kwintę, lecz w przeciągu 20 minut sami wyszli na prowadzenie. Najpierw Gael Germany wykończył kontratak gospodarzy, a następnie Kaba Diawarra – późniejszy bohater meczu – po stałym fragmencie gry i zrobiło się niespodziewanie 2:1 do przerwy. Po zmianie stron przyjezdni zdołali jeszcze wyrównać w 66. minucie za sprawą Kandii Traore, lecz dziesięć minut później karnego wykorzystał Diawarra i tym samym przypieczętował premierowe zwycięstwo „Lwów”.
Bordeaux i Auxerre skromnie po 1:1

Podobnym rezultatem, lecz zupełnie innym przebiegiem meczu mogą pochwalić się piłkarze Bordeaux i Auxerre. Oba zespoły zremisowały swoje spotkania 1:1, lecz „Żyrondyści” przez większość meczu musieli gonić wynik, zaś podopieczni Jeana Fernandeza dali sobie odebrać zwycięstwo w 82. minucie. Wtedy to Modibo Maiga pokonał głową Sorina, ratując dla „Les Lionceaux” cenny punkt. Wcześniej swoje drugie trafienie w ostatnich kilku dniach zdobył napastnik Frederic Sammaritano. Strzelił on także ważnego gola w minionym tygodniu drużynie Ajaksu Amsterdam.
Co innego Bordeaux! Oni, w spotkaniu z Valenciennes, otrzymali cios w 18. minucie, a wykonawcą był David Doucourtioux. Przed kolejną kompromitacją na własnym stadionie (przed dwoma tygodniami na Stade Chaban Delmas przegrali z Brestem 2:0) uratował „Żyrondystów” Moussa Maazou, pokonując świetnie dysponowanego tego dnia Nicolasa Penneteau na cztery minuty przed końcem. Ostatnie chwile na boisku minęły pod znakiem nieprzerwanego naporu podopiecznych Jeana Tigany, jednak nic nie udało się zmienić w kwestii wyniku i gospodarzom uciekły kolejne łatwe punkty.
„Zieloni” już nie przebojowi










