Nie zwalniamy tempa i kontynuujemy zmagania na francuskich boiskach. To już 16. odsłona rozgrywek, jesteśmy więc prawie na półmetku zmagań o mistrzostwo Francji. W ostatnich dniach doszło do sensacyjnego wydarzenia – Paris Saint-Germain doznało pierwszej porażki w sezonie, do tego z beniaminkiem, który ma najmniej wartościową kadrę spośród wszystkich dwudziestu klubów Ligue 1. Trwa zacięta rywalizacja o drugie miejsce w tabeli: OM straciło punkty, więc na fotel wicelidera powrócił Lyon. To i wiele więcej w naszym podsumowaniu 16. kolejki Ligue 1!
Pierwsze spotkanie minionej odsłony przyniosło nam sporo emocji. Na Stade Gaston-Gerard doszło do niespodzianki, jaką było zwycięstwo Dijon 3:2 w rywalizacji z Bordeaux. Goście dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, jednak ostatecznie nie wywieźli z tego terenu nawet punktu. Na uwagę zasługuje trafienie Malcoma z pierwszej połowy na 2:1, który z 36 metrów nie dał szans Baptiste Reynetowi. W sobotni wieczór ważną wygraną odniosło Lille, które pokonało Tuluzę 1:0. Zwycięstwo w starciu z zespołem z dolnej części tabeli spowodowało, że gospodarze opuścili strefę spadkową, a w niej znalazła się drużyna prowadzona (jeszcze) przez Pascala Durmaza.
Coraz lepiej poczyna sobie Nicea, która wygrała drugi mecz z rzędu. Po środowym zwycięstwie z Tuluzą przyszedł czas na Metz, które z każdym spotkaniem godzi się z nieuchronnym spadkiem z najlepszej ligi we Francji. Na Allianz Riviera oglądaliśmy jednostronne widowisko, szczególnie w drugiej połowie. Bramka Nolana Rouxa dała nadzieję gościom na wywiezienie dobrego rezultatu z Nicei, jednak Mario Balotelli stanął na wysokości zadania i poprowadził drużynę do zwycięstwa. Rennes odnosi dobre wyniki, odkąd nowym trenerem został Sabri Lamouchi. Pomimo porażki ze Strasbourgiem w debiucie potem przyszedł czas na trzy kolejne zwycięstwa i awans na szóste miejsce w tabeli. W sobotę pokonało Amiens i zakończyło passę siedmiu meczów bez porażki beniaminka.
Saint-Etienne po raz kolejny nie udało się wygrać ligowego spotkania. Na zwycięstwo czeka od 14 października, kiedy to na własnym stadionie okazało się lepsze od Metz. W niedzielne popołudnie na Stade Geoffroy-Guichard wybrała się garstka kibiców, a zespół zremisował 1:1 z Nantes, o którym można powiedzieć, że dostało zadyszki po świetnym początku sezonu. Claudio Ranieri traci pięć punktów do trójki zespołów walczących o drugie miejsce, a oczek byłoby zdecydowanie więcej, gdyby nie ważne bramki zdobyte przez Emiliano Salę. Olympique Lyon o godzinie 17:00 podejmował SM Caen. Patrząc na obecne rozgrywki, szykowało się dobre spotkanie, choć po końcowym gwizdku mogliśmy być nieco zawiedzeni. Piłkarze prowadzeni przez Bruno Genesio kontrolowali spotkanie, strzelili dwie bramki, a Caen do odrabiania strat wzięło się z powodzeniem dopiero w doliczonym czasie gry. Lyon wygrał 2:1 i powrócił na miejsce wicelidera Ligue 1.











