W tym sezonie nie tylko w Serie A mamy okazje oglądać polskich piłkarzy. W Serie B również mamy okazję oglądać kilku naszych rodaków, są to Patryk Dziczek i Paweł Jaroszyński, którzy występują w US Salernitana. Trenerem drugoligowego klubu jest były selekcjoner reprezentacji Włoch Giampiero Ventura. Sprawdzamy, jak sobie radzą nasi stranieri pod skrzydłami tego szkoleniowca.
Obaj polscy zawodnicy zostali wypożyczeni w tym sezonie ze swoich klubów Paweł Jaroszyński do Salernitany przyszedł z Genoi, natomiast Patryk Dziczek został wypożyczony z Lazio Rzym, które kupiło go z Piasta Gliwice. Paweł Jaroszyński jest pewniakiem w składzie drugoligowca i prawie w każdym spotkaniu gra od początku do końca, jest pewnym punktem defensywy swojego zespołu. Doświadczenie wyniesione w Serie A przez polskiego obrońcę sporo wnosi do drużyny prowadzonej przez Venturę.
Inaczej ma się sytuacja Patryka Dziczka, który nie tak sobie wyobrażał swoją przygodę w Salernitanie. Polak, który był czołową postacią mistrza Polski Piasta Gliwice, nie może się przebić do składu ekipy Ventury. Dziczek nie zdążył nawet zadebiutować w Serie B, mało tego w ostatnim czasie odniósł kontuzję i teraz na swój debiut będzie musiał poczekać. Mamy nadzieję, iż jeszcze ten sezon dla byłego zawodnika Piasta Gliwice nie będzie stracony.
Pewny punkt linii defensywnej
Paweł Jaroszyński do Włoch zawitał w sezonie 2017/2018, kiedy to występujący wtedy w Serie A Chievo Verona kupiło Polaka za 400 tysięcy euro z Cracovii Kraków. Można powiedzieć, że kwota transferu nie powaliła na kolana, więc tez nikt nie oczekiwał od Polaka, że z miejsca stanie się zawodnikiem, który będzie grał w pierwszym składzie. W swoim pierwszym sezonie zdołał zagrać 11 razy w Serie A, tym tylko raz wchodząc z ławki rezerwowych. Było podczas debiutu w barwach drużyny z Verony przeciwko Interowi Mediolan, gdzie zagrał jedynie trzy minuty.
W poprzednim sezonie naszemu defensorowi udało się rozegrać nieco więcej spotkań na poziomie Serie A, bo było ich 19. Jednak zarównozarówno, jak ii Jaroszyńskiem nie szło najlepiej można więc powiedzieć, iż katastrofalnie. Jego drużyna z hukiem pożegnała się z najwyższą klasą rozgrywkową. Mało kto się spodziewał, iż po tak słabym sezonie jego drużyny ktoś będzie zainteresowany naszym rodakiem. Niespodziewanie 25-latek zasilił szeregi Genoi FC. Jeszcze bardziej kwota transferu była sporym zaskoczeniem, bowiem Chievo zarobiło na polskim zawodniku aż cztery miliony euro. Sporo się mówi, że Genoa zapłaciła te pieniądze, by pomóc drużynie z Verony w zgromadzeniu środków na start w Serie B.











