Aż trzy bramki zaaplikowali piłkarzom PSG marsylczycy. Dotychczasowy lider Ligue 1 nie miał w tym spotkaniu argumentów i został perfekcyjnie wypunktowany przez podopiecznych Didiera Deschampsa. Paryż tym samym żegna się z fotelem lidera, a Marsylia awansowała na 9. pozycję.
Obie ekipy wystartowały w dzisiejszym spotkaniu w bardzo podobnych układach jedenastek. Każdy z trenerów zdecydował się postawić przed czwórką obrońców duet defensywnych pomocników, a za strzelanie bramek miały odpowiadać dwa kwartety ofensywne. Co ciekawe, kluczowe pozycje w ataku ofensywnych pomocników zajmowali dwaj Argentyńczycy, dobrzy znajomi z reprezentacji, Lucho Gonzalez z Marsylii i Javier Pastore z PSG.

Pierwsze fragmenty wskazywały, iż inicjatywę szybko przejąć chcą goście, którzy co prawda również przegrali przed tygodniem, ale prezentowali w ostatnich dniach nieco lepszą formę. Paryżanie częściej przebywali przy piłce i mozolnie budowali atak pozycyjny. Jednak zostali srogo zaskoczeni już w 9. minucie jednym perfekcyjnym kontratakiem „Les Phoceens”. Prawym skrzydłem popędził Cesar Azpilicueta i z aptekarską precyzją dośrodkował na dwunasty metr, gdzie ustawiony był Loic Remy. Napastnik reprezentacji Francji odblokował swoją snajperską formę, strzelając głową tuż przy słupku. Salvatore Sirigu był wtedy bez szans. Warto również dodać, iż ta bramka była setną, którą udało się marsylczykom zdobyć w pojedynkach z odwiecznym rywalem.
Przed spotkaniem mówiło się, iż kibice gospodarzy będą strajkowali, nie pomagając swoim piłkarzom, lecz wystarczyło, by wynik otworzył się dla nich korzystnie, a doping powrócił na trybuny Stade Velodrome. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że na tym meczu zabrakło kibiców ze stolicy, gdyż nie zezwolił na to minister spraw wewnętrznych, a zatem zgromadzona publiczność sprzyjała tylko jednej ze stron tej rywalizacji.
Po stracie gola PSG było mocno zszokowane, gdyż nie potrafiło zupełnie złapać swojego rytmu. W pole karne OM zagrane zostały dwie lub trzy piłki, ale niewiele z nich wynikało. Marsylczycy potrafili bardzo umiejętnie kontrolować grę, mając przewagę w środkowej strefie boiska, defensywa OM zaś bezbłędnie kasowała akcje rywali. Po półgodzinie gry nastąpiło bardzo nieszczęśliwe dla nich zdarzenie. Oto wyglądający bardzo dobrze w tym spotkaniu Remy skręcił staw skokowy tak mocno, iż musiał zastąpić go młodszy z braci Ayew, Jordan.












