Menedżer Newcastle, Alan Pardew, przyznał po zremisowanym 2:2 meczu z Wolverhampton, że dla niego ten wynik jest jak porażka. Wszystko dlatego, że „Sroki” szybko objęły dwubramkowe prowadzenie, ale po przerwie dały się dogonić.
„The Magpies” prowadzili 2:0 już po 19 minutach i trafieniach Papissa Cisse oraz Jonasa Gutierreza. „Wilki” jednak nie zamierzały się poddać i w drugiej części gry gole zdobyli Matt Jarvis i Kevin Doyle. Ostatecznie drużyny podzieliły się punktami, co bardzo rozczarowało Pardewa.

– Oczywiście to dla mnie jak porażka. Kiedy prowadzisz do przerwy 2:0 i jesteś Newcastle United grające u siebie, to musisz wygrać, a my niestety tego nie zrobiliśmy. Duża w tym zasługa przeciwników. Pokazali wspaniałą postawę, nie położyli się. Strzelili trochę szczęśliwego gola i skończyli z punktem na koncie, na który prawdopodobnie zasłużyli. Jednak nie jestem nadmiernie rozczarowany, mogło być dużo gorzej. Po meczu ze „Spurs” [Newcastle przegrało 5:0 – przyp. red.] potrzebowaliśmy powrotu do czegoś jak nasza normalna gra, co nam się dzisiaj udało. Jednak i tak powinniśmy wygrać.
Menedżer przyznał, że jego zespół ma jeszcze co poprawiać w swojej grze, szczególnie w obronie, tym bardziej jeśli chce skończyć sezon w czołowej czwórce.
– Byliśmy trochę zardzewiali w niektórych sektorach boiska, a nasze podania nie były tak płynne, jak zwykle. Czasami zbyt krótko utrzymywaliśmy się przy piłce. Mamy jednak ludzi w naszym zespole, którzy potrafią strzelać bramki. Musimy jednak przestać tracić tyle goli. Druga bramka była naprawdę rozczarowująca i nadal musimy pracować nad obroną.
Na koniec Anglik odniósł się do swoich dwóch zawodników, którzy dzisiaj wrócili do gry – Yohana Cabaye i Cheikha Tiote. Pierwszy z nich zakończył trzymeczowe zawieszenie, natomiast drugi wrócił z Pucharu Narodów Afryki.
– Ten mecz dobrze im zrobi, szczególnie Cabaye i Cheikhowi. Myślę, że potrzebowali tego spotkania. Czeka nas wielki mecz za tydzień [z Sunderlandem na wyjeździe – przyp. red.] i przystąpimy do niego w lepszej formie.