Popularni „Les Douges” są jak rozpędzona lokomotywa. Wygrali siódmy mecz z rzędu, czym wyrównali klubowy rekord z sezonu 1949/1950. W ostatnim meczu w końcu błysnął Ludovic Obraniak, strzelając piękną bramkę i zaliczając asystę.
W meczu z PSG Obraniak zagrał tylko dlatego, że gwiazda Lille, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej Gervinho wyjechał na Puchar Narodów Afryki. Jednak trener Rudi Garcia na pewno nie tęsknił za swoim skrzydłowym. Reprezentant Polski zagrał najlepszy mecz w tym sezonie. Najpierw już w 5. minucie otworzył wynik spotkania, strzelając piękną bramkę z szesnastu metrów, a potem w 52. minucie przejął piłkę przed polem karnym, minął obrońcę i dokładnie dośrodkował na głowę Balmonta, któremu nie pozostało nic innego jak strzelić bramkę. W całym meczu był bardzo aktywny i trener Lille może być z niego zadowolony. Jeżeli Obraniak utrzyma taką formę, już niedługo trener Garcia może mieć ból głowy, gdzie umieścić na boisku Obraniaka po powrocie Gervinho.
Dziennikarze „L’Equipe” ocenili występ Obraniaka na ósemkę, czyli wybitny. Bardzo rzadko piłkarze w Ligue 1 dostają takie noty. Także dziennikarze „France Football”, docenili Obraniaka, uznając go za głównego aktora tego widowiska. Niedawno pilkarz zadeklarował, że do końca sezonu pozostaje w drużynie „Les Douges”. Spekuluje się, gdzie w następnym sezonie zagra polski skrzydłowy. Obraniak podobno chce opuścić Ligue 1. Swego czasu mówiono, że Olympiakos Pireus był zainteresowany usługami Polaka.
Drużyna Lille, która rozbija od jakiegoś czasu swoich rywali, jest na dobrej drodze, by poprawić szalony rekord Nantes z sezonu 1978/1979, gdy pokonywało ono swoich rywali w ośmiu meczach z rzędu, aplikując im co najmniej trzy bramki. Obecnie Lille stosuje wyższą taryfę wobec swoich przeciwników, strzelając im zazwyczaj cztery bramki. W ostatnich siedmiu meczach zdobyło 26 bramek, a w całym sezonie aż 40, czyli o 7 więcej niż kolejne Lyon i Bordeaux.










