Debiut na ławce zespołu z Pampeluny nie mógł być bardziej okazały. Podopieczni Jose Mendilibara rozgromili aż 4:0 Espanyol, prezentując piękny futbol i całkowicie przyćmiewając przeciwnika, który nie miał szans przeciwko sprawnie grającej drużynie gospodarzy. Espanyol musi po tej porażce chyba już zweryfikować swoje cele na ten sezon i skupić się na walce o miejsce w Lidze Europejskiej.
Espanyol to kolejna drużyna, która jeśli chce kontynuować swoje marzenia o grze w Lidze Mistrzów w następnym sezonie, jednak ostatnio ten cel bardzo się oddalił. Ewentualna wygrana w dzisiejszym meczu pozwoliłaby mu awansować na piąte miejsce w tabeli, gdyż porażka Athletiku w dzisiejszym spotkaniu z Barceloną była bardzo prawdopodobna. Osasuna natomiast potrzebuje punktów, gdyż wobec bardzo płaskiej dolnej części tabeli niekorzystny układ wyników mógłby zepchnąć ją z pozycji w środku stawki nawet na miejsce tuż nad strefą spadkową. W Pampelunie jednak doszło do dość zaskakującego posunięcia, mianowicie po dwóch tygodniach od wygranej z Realem, z funkcji trenera został zwolniony Jose Camacho i spotkanie z Espanyolem było pierwszym sprawdzianem Jose Mendilibara jako nowego szkoleniowca.

Gospodarze mogli objąć prowadzenie już po kilkudziesięciu sekundach od rozpoczęcia, jednak w doskonałej sytuacji Lolo uderzył bardzo niecelnie głową w 2. minucie i jego strzał przeleciał tylko obok bramki. Wyczyn obrońcy w 13. minucie poprawił Nekounam, który w niemal identycznej akcji zdołał przepchnąć obrońcę i umieścił piłkę w siatce, jednak piłkarze Espanyolu bardzo protestowali w tej sytuacji, domagając się odgwizdania przewinienia w tej sytuacji. Sędzia jednak pozostał nieczuły na żądania Katalończyków i wskazał na środek boiska. Osasuna w pierwszej połowie grała lepiej od gości w niemal każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła, o czym przekonał nas Ricardo, którego kapitalna interwencja w 17. minucie uratowała jego zespół od utraty gola – po strzale Sergio Garcii, zdołał końcami palców sparować piłkę na poprzeczkę. Kolejne minuty upływały na bardzo wyrównanej grze – to Espanyol był drużyną, która częściej była w posiadaniu piłki, jednak defensywa Osasuny stanowiła bardzo solidną zaporę.
Gospodarze, zadowoleni z jednobramkowego prowadzenia, cofnęli się na własną połowę i dwukrotnie byli bliscy podwyższenia, po szybkich kontratakach – najpierw w 22. Kameni obronił strzał Pandianiego, a w 34. ponownie Kameruńczyk wystąpił w roli głównej, parując strzał Nekounama na rzut rożny. Podopieczni Mendilibara bardzo ciężko pracowali na uznanie nowego szkoleniowca, gdyż powinni byli po pierwszej połowie prowadzić dwiema bramkami, jednak w ostatniej akcji w pierwszej części spotkania Masoud nie trafił po strzale głową do siatki. Najlepszymi graczami w pierwszych trzech kwadransach byli Nekounam i Marquez, natomiast w tej mniej korzystnej kategorii „zabłysnęli” Kameni i Punal, których bardzo niepewne interwencje niejednokrotnie przyspieszyły tętno u kibiców swoich zespołów.










