Franck Tabanou szybko stał się jednym z najbardziej perspektywicznych zawodników młodego pokolenia we Francji. O jego podpis na kontrakcie walczą m.in. PSG, Inter Mediolan, Atletico Madryt i West Ham United.
Mimo że Tabanou ma już 23 lata, nie jest znany szerszej publiczności. Być może dlatego, że nie strzela wielu bramek i ma sporo zadań defensywnych? Być może dlatego, że nie gra w najmocniejszym klubie? To wszystko nie jest aż tak istotne. Ważne jest, że to wciąż młodzieżowiec, który stał się poważną alternatywą dla Patrice’a Evry (w obronie) lub nawet Francka Ribery’ego (w pomocy). Poznajmy Francka Tabanou – paryską nadzieję „Les Bleus”.

Francuz przygodę z futbolem zaczynał na przedmieściach Paryża w prowincjonalnym klubie AS Choisy-le-Roi. W dzieciństwie kibicował największemu zespołowi ze stolicy, PSG, w którego barwach występowali wtedy tacy piłkarze, jak: Bernard Lama, Paul Le Guen, Rai czy nieco później Ronaldinho.
Jego zawodowa kariera rozpoczęła się w słynnej akademii – Le Havre. Trafił do niej kilka dni po tym, jak na jednym z turniejów w centrum Paryża wypatrzyli go skauci. Jako 16-latek powrócił do stolicy Francji do Centre de Formation de Paris – specjalnej drużyny stworzonej z myślą o zawodnikach do 19 roku życia. W tej samej szkółce karierę zaczynał m.in. Jeremy Menez.
Niedługo potem Tabanou podpisał zawodowy kontrakt z Tuluzą. W pierwszym sezonie rozegrał zaledwie sześć spotkań i większość czasu spędził w rezerwach, ale tak zaimponował trenerowi pierwszego zespołu – Alainowi Casanovie – że ten dołączył go do składu na następne rozgrywki. Od trzech sezonów Tabanou notuje regularnie ponad 30 meczów ligowych, w których zdobywa kilka ważnych bramek i asyst, będąc jednym z motorów napędowych ekipy z południa Francji.
Słabą skoczność nadrabia wszechstronnością i znakomitymi umiejętnościami technicznymi. Rajdy pomocnika lewym skrzydłem stały się jego znakiem firmowym, a dzięki uniwersalności Tabanou często łata dziury w formacji obronnej i – co więcej – spisuje się tam równie znakomicie. Trenerzy i kibice klubu z Tuluzy ze względu na sposób poruszania się i czytania gry porównują go do legendarnego napastnika – Rogera Piantoniego – który wraz z „Les Tricolores” zdobył brązowy medal na mundialu w 1958 roku i strzelił 203 bramki w Ligue 1.
Nic dziwnego, że już teraz Tabanou jest wart ponad dziewięć milionów euro, a z każdym rokiem jego cena się podnosi. Co więcej, fachowy serwis Goal.com pisał całkiem niedawno: – Włoski Inter Mediolan chce sprowadzić na lewą stronę obrony Francuza, który miałby być lustrzanym odbiciem równie ofensywnie usposobionego Maicona. Brazylijczyka na San Siro już nie ma, bo odszedł do Manchesteru City, ale transfer francuskiego młodzieżowca jest jak najbardziej aktualny.











