Omar Santana – powrót „Pana Marudy” do Miedzi Legnica


Santana wraca do Legnicy. Kim on jest?

30 grudnia 2019 Omar Santana – powrót „Pana Marudy” do Miedzi Legnica
Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Omar Santana wraca do Miedzi Legnica. Taką informację usłyszeliśmy w zeszłym tygodniu. Kim jest nowy-stary zawodnik "Miedzianki"? Dziś przyjrzymy mu się nieco bliżej. Zapraszamy!


Udostępnij na Udostępnij na

Omar Santana Cabrera – bo tak brzmi jego pełne nazwisko – pochodzi z Hiszpanii. Dokładniej z Las Palmas, miasta leżącego w archipelagu Gran Canaria. Średnia temperatura w tym miejscu wynosi około 20 stopni Celsjusza. Jest to również siódme co do wielkości miasto w całej Hiszpanii. I właśnie w tym raju na ziemi, gdzie trudno wyczekiwać deszczu, 14 kwietnia 1991 na świat przyszedł Santana.

Omar w Hiszpanii

Omar Santana pierwsze kroki w piłce nożnej stawiał w drużynie Universidad de Las Palmas – nieistniejącego już klubu z Wysp Kanaryjskich, ściśle powiązanego ze znajdującym się w Las Palmas uniwersytetem. W 2011 z powodu problemów finansowych klub został rozwiązany, czyniąc UD Las Palmas jedynym reprezentantem tego miasta. Santana miał okazję ogrywać się jedynie w zespole rezerw tego uniwersyteckiego klubu. Po rozwiązaniu drużyny nasz dzisiejszy bohater przeniósł się do Atletico Madryt. Przenosiny do rezerw ekipy występującej w Primera Division dawały nadzieję na zrobienie kariery w ojczyźnie.

Na tym stadionie mógł grać Omar Santana

Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna i Santana nie dostał nawet szansy, by posmakować boisk Primera Division. Po trzech latach walki o awans do pierwszej drużyny Omar Santana przeniósł się do rezerw Celty Vigo. W zespole Atletico Madryt B rozegrał 66 spotkań i zaliczył trzy asysty. Ogółem szału nie zrobił, stąd też transfer bezgotówkowy do wspomnianej wcześniej Celty.

W Celcie miał w końcu wypłynąć na szerokie wody. Wiadomo – mniejszy klub, mniejsza presja wyników, spokojnie można się rozwijać. Niestety obecnie 28-letniemu zawodnikowi w rezerwach Vigo poszło jeszcze gorzej niż w Madrycie. Zaledwie po jednym sezonie klub pożegnał go właściwie bez żalu.

Rozdział „Polska”

Po odejściu z Celty Vigo Omar Santana przez dłuższą chwilę pozostawał bez klubu. W tym czasie pomagał rodzicom w prowadzeniu ich rodzinnego biznesu. Po jakimś czasie na „wakacjach” pojawił się temat przenosin do Polski. Jak sam wspominał w wywiadzie dla klubowej telewizji Miedzi Legnica:

Zadzwonił do mnie agent i powiedział, że jest możliwość sprawdzenia się w Wigrach przez kilka dni. To były dobre dni i podpisałem kontrakt z Suwałkami.Omar Santana dla Miedź TV (2017)

Środkowy pomocnik w Wigach Suwałki poznał trenera Dominika Nowaka. W jednym z najzimniejszych miejsc w Polsce także zrobił sobie przerwę od futbolu. Zaskakujące, prawda? Kto wie, czy jego kariera nie potoczyłaby się inaczej, gdyby nie te półroczne przerwy od grania. Najpierw w Hiszpanii, a później w Polsce. Przez rok (z przerwami!) Santana rozegrał w Wigrach 24 spotkania, zdobywając jedną bramkę i asystę. Mimo wszystko musiał zostawić po sobie dobre wrażenie tak na boisku, jak i w szatni, bo po odejściu Dominika Nowaka do Miedzi Legnica trener zapragnął mieć hiszpańskiego zawodnika znów pod swoimi skrzydłami.

„Miedzianka”

W Legnicy Omar Santana walnie przyczynił się do historycznego awansu do ekstraklasy. Był jednym z liderów drużyny na zapleczu. Jak możemy wyczytać na stronie klubowej legniczan, hiszpański środkowy pomocnik był zawodnikiem, który dobrze regulował tempo gry Miedzi. Pomimo braku spektakularnych liczb potrafi od czasu do czasu zaskoczyć pięknym uderzeniem z dystansu. Jak chociażby tu:

Trzeba oddać królowi, co królewskie. Piękne uderzenie. Pierwsze podejście tego mierzącego 175 cm zawodnika zakończyło się na 53 spotkaniach, trzech zdobytych bramkach i sześciu asystach – łącznie w 1. lidze, jak i ekstraklasie. Jak będzie wyglądało podejście numer dwa?

„Pan Maruda”

Pierwsze podejście zakończyło się niemałym kabaretem. Jak mogliśmy wyczytać w prasie zajmującej się legnickim klubem, Omar Santana wykupił sam siebie z Miedzi Legnica. Zawodnik był bardzo rozczarowany po tym, jak „Miedzianka” spadła do 1. ligi zaledwie po jednym sezonie. Co zrobił piłkarz? Zebrał 20 tys. euro potrzebne do wykupienia swojej karty i zapłacił swojemu pracodawcy.

Nie chciał grać w pierwszej lidze i bardzo przy tym marudził. Najbardziej ze wszystkich naszych Hiszpanów. Najrozsądniej było się rozstać.Andrzej Dadełło, właściciel Miedzi Legnica

Zawodnik przez długi czas liczył na to, że uda mu się znaleźć drużynę z mocniejszej ligi niż Fortuna I Liga. Mówiło się o zainteresowaniu ze strony klubów irańskich lub też o kierunku izraelskim. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i po raz enty Omar Santana Cabrera musiał się udać na przymusowy półroczny urlop. Pomimo tego, że Miedź Legnica jeszcze w sierpniu zgłosiła się do piłkarza ze znacznie lepszym kontraktem do podpisania.

Powrót do Miedzi

Ostatecznie wszystko dobre, co się dobrze kończy. Santana zrozumiał, że jedyną poważną szansę na granie dostanie w Legnicy i postanowił wrócić. „Miedzianka” zyskuje zawodnika, który dobrze operuje prawą nogą, dobrze reguluje tempo i przede wszystkim zna realia zaplecza ekstraklasy. Jednocześnie dostają jego „drugą” osobowość, a więc fochy i nieprzewidywalność, czy mu się zaraz znowu w Legnicy nie znudzi.

Sam Santana wydaje się być w dobrym nastroju i jak sam mówi, chce pomóc legniczanom wywalczyć awans do PKO BP Ekstraklasy.

Wracam do Legnicy, bo chcę pomóc Miedzi awansować i znów zagrać z nią w ekstraklasie.Omar Santana

Hiszpański pomocnik w Legnicy ma stawić się 8 stycznia, by przygotować się do rundy wiosennej wraz z zespołem. Kontrakt, jaki podpisał z Miedzią, ma obowiązywać do końca sezonu. W umowie zawarta jest również opcja przedłużenia na kolejny sezon. Czy stanie się to po awansie do PKO BP Ekstraklasy? A może Santana znowu postanowi odejść? Przed drużyną i samym piłkarzem trudne zadanie: wrócić do ekstraklasy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski