W ostatnim meczu 14. kolejki Ligue 1 doszło do pojedynku pomiędzy Olympique Marsylia a Lille. Na Stade Velodrome lepsi okazali się gospodarze, którzy wygrali 1:0. Dzięki bramce Jordana Ayew z 46. minuty podopieczni Elie’ego Baupa dopisują do swojego dorobku trzy punkty i tym samym zrównują się z liderującym PSG.
Przed meczem Olympique Marsylia miał na swoim koncie 23 punkty i zajmował piąte miejsce w tabeli. Lille znajdowało się na dziewiątej lokacie ze stratą trzech oczek do swojego dzisiejszego rywala. Zwycięstwo gospodarzy spowodowałoby, że OM zrównałby się z liderującym PSG, mając w zanadrzu jeden zaległy pojedynek. Z kolei przybysze z północy Francji walczyli o zbliżenie się do ścisłej czołówki L1. Już początek meczu pokazał, że piłkarze Lille nie przyjechali do Marsylii, aby się bronić. W 2. minucie po świetnej centrze Balmonta ładną główką popisał się Roux. Bramkarz gospodarzy, Steve Mandanda, był jednak na posterunku. Kilka minut później znów bliscy zdobycia bramki byli goście. Po dośrodkowaniu aktywnego Debuchy’ego z prawej strony boiska mocnym strzałem z woleja bramkę próbował zdobyć Martin. Ale i tym razem golkiper gospodarzy był lepszy.
Po niemrawym początku do głosu zaczęli dochodzić również piłkarze Marsylii. W 13. minucie doszło do zdarzenia, w które wszyscy widzowie zgromadzeni na Velodrome nie mogą z pewnością uwierzyć do teraz. Trzykrotnie z odległości pięciu metrów bramkę próbowali zdobyć piłkarze OM, jednak fantastycznymi interwencjami popisał się Landreau. W 25. minucie spotkania na trybunach wybuchła wielka radość. Jordan Ayew skierował piłkę do bramki Lille. Jednak euforia nie trwała zbyt długo. Sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i zamiast gola dla Marsylii przyznał rzut wolny dla gości. Mecz mógł się podobać. Obie drużyny prezentowały futbol na tak, a tempo gry było bardzo szybkie. W końcówce pierwszej połowy po raz kolejny Mandanda musiał udowadniać swoje umiejętności. Po dośrodkowaniu Payeta efektownym szczupakiem popisał się Roux, ale i tym razem bramkarz OM był lepszy.
Wszystkim wydawało się, że to już koniec emocji w pierwszych 45 minutach. Jednak nic z tych rzeczy. W doliczonym czasie pierwszej połowy na czystą pozycję wychodził Valbuena. Balmont ratował sytuację, faulując ofensywnego pomocnika OM. Sędzia tego spotkania był jednak bezwzględny i ukarał pomocnika Lille czerwoną kartką. Na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 0:0, ale gospodarze mieli przewagę jednego zawodnika i 45 minut przed sobą.
Piłkarze Marsylii nie czekali długo na zepchnięcie osłabionego Lille do obrony. Kilka sekund po pierwszym gwizdku sędziego w drugiej połowie wspaniałą dwójkową akcję przeprowadzili Morel z Valbueną. Ten drugi świetnie dośrodkował na głowę Jordana Ayew, który skorzystał z sytuacji i otworzył wynik spotkania. Mimo gry w osłabieniu i niekorzystnego wyniku podopieczni Rudiego Garcii próbowali nawiązać walkę z OM. Po dwóch rzutach wolnych i dośrodkowaniach Payeta było groźnie pod bramką Mandandy, lecz bez korzyści dla przyjezdnych. Graczce Marsylii nie potrafili przejąć pełnej kontroli nad meczem mimo przewagi liczebnej. W 61. minucie spotkania po raz trzeci widzowie na Stade Velodrome byli świadkami pojedynku Roux – Mandanda. I ponownie górą był ulubieniec kibiców z Marsylii.










