Bramkarz Leicester City, Kasper Schmeichel, przez wiele lat był kojarzony przede wszystkim jako syn legendy. Duński golkiper długo nie mógł zaistnieć na angielskich boiskach, bez powodzenia walczył w niższych klasach rozgrywkowych, a my pamiętaliśmy o nim chyba jedynie ze względu na słynne nazwisko. Jednak dziś zaczyna on pisać swoją odrębną historię i sprawia, że nam, dziennikarzom, wręcz nie wypada nie pochylić się nie tylko nad jego sylwetką, ale i całą, pełną sukcesów, a także i polskich wątków historią piłkarskiej rodziny Schmeichelów.
Legenda Petera Schmeichela
Nim zaczniemy rozpływać się nad ostatnimi osiągnięciami bramkarza Leicester, wrócimy do lat 90. i wspomnimy wielkie sukcesy jego ojca. Peter Schmeichel to prawdziwa legenda – i to nie tylko duńskiej piłki, Manchesteru United bądź Premier League. Ten człowiek to bez dwóch zdań ikona futbolu końca XX wieku.
Dokładniej jedna z wielu, lecz jak każda inna w pełni wyjątkowa. Swoje największe sukcesy duński golkiper święcił w koszulce „Czerwonych Diabłów” – wraz z nimi aż pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Anglii, trzykrotnie triumfował w FA Cup i raz, w 1999 roku, sięgnął po puchar Ligi Mistrzów. Sęk w tym, że odnosząc z Manchesterem owe sukcesy, Peter rzeczywiście stanowił o jego sile – swoją charyzmą i niemożliwymi paradami w bramce robił na boisku olbrzymią różnicę.
I dziś przyzna to każdy. Klubowy kolega Schmeichela, Gary Neville, nieraz wspominał, że jeśli Duńczyk nie był bramkarzem światowej klasy, to on nie potrafi takiego wskazać. Inny ówczesny gracz „Czerwonych Diabłów”, Andy Cole, również nie szczędził Peterowi słów uznania: – Nie było wielu golkiperów lepszych od Schmeichela w jego pokoleniu oraz w całej historii futbolu.
Najdalej w komplementach dotyczących duńskiego bramkarza poszedł jednak sir Alex Ferguson. Mimo że w swej słynnej autobiografii szkocki menedżer jako prawdziwie wybitnych piłkarzy, z którymi pracował, wskazał jedynie Erica Cantonę, Ryana Giggsa, Paula Scholesa i Cristiano Ronaldo, to i dla Schmeichela znalazł piękne słowa uznania. Dotyczyły one momentu, gdy Duńczyk pożegnał się z drużyną z Old Trafford.
– Nie da się łatwo pozbierać po stracie kogoś takiego jak Peter. On był najlepszym bramkarzem na świecie i nagle jego obecność, jego osobowość na zawsze od nas odeszły.
Oprócz gry w koszulce „Czerwonych Diabłów” Peter Schmeichel występował później także w Sportingu Lizbona, Aston Villi oraz Manchesterze City. Na szczególną uwagę zasługują jednak popisy golkipera w reprezentacji Danii, której przez długi okres był kapitanem oraz najważniejszym ogniwem.
Schmeichel jest do dziś rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę występów w narodowych barwach (129 meczów), lecz chyba nie za to ceni się go najbardziej. W 1992 roku sięgnął bowiem wraz z kolegami z reprezentacji po mistrzostwo Europy, co do dziś jest największym sukcesem w historii duńskiej kadry. Na turnieju w Szwecji Schmeichel prezentował się świetnie – w sześciu meczach wpuścił zaledwie trzy gole, a był też jednym z bohaterów zakończonego rzutami karnymi półfinału z Holandią. Nikogo więc chyba nie dziwi, że do dziś nazywany jest on „Wspaniałym Duńczykiem” („The Grat Dane”).












