Istotną rolę odegrał we wczorajszym spotkaniu mistrza Francji, Lille, Ludovic Obraniak. Reprezentant Polski pojawił się na boisku, gdy jego zespół przegrywał z Niceą i asystował przy dwóch trafieniach. Mecz zakończył się ostatecznie rzadko spotykanym rezultatem 4:4.
Od przyjeżdżającej do północnej Francji Nicei nie spodziewano się cudów. Jedna z najsłabszych ekip w Ligue 1 miała stawić czoła obrońcom trofeum, którym marzyło się wstąpienie na fotel lidera. Inny rezultat niż pewne zwycięstwo gospodarzy uznany by został za niespodziankę.

A jednak. Na każde z dwóch trafień z Lille z pierwszej połowy goście byli w stanie odpowiedzieć swoim. Co więcej, w doliczonym czasie gry wyszli nawet na prowadzenie. Druga odsłona musiała zatem w zespole Lille przynieść jakieś zmiany personalne.
Należało do nich wprowadzenie Ludovica Obraniaka w 60. minucie spotkania. Polak był jedną z najaktywniejszych postaci na boisku. Nim dwukrotnie asystował przy golach Hazarda i Balmonta, sam mógł doprowadzić do remisu, lecz soczyste uderzenie z woleja otarło jedynie poprzeczkę.
Dwa otwierające podania Obraniaka nie tylko pozwoliły gościom ponownie myśleć o trzech punktach, ale również były piłkarskim majstersztykiem, którym zachwycać się można bez końca.
Historia ta nie zakończyła się niestety happy-endem, bo w samej końcówce w zamieszaniu podbramkowym „Orlęta” z Lazurowego Wybrzeża pokonały bramkarza Lille, Mickaela Landreau, po raz czwarty i z gorącego terenu wywieźli cenny punkt, trzeba przyznać, że zasłużony.
Gole z meczu Lille – Nicea:
Dla Polaka prawdopodobnie był to ostatni mecz w barwach mistrzów Francji. Piłkarz z powodu rzadkich występów głośno mówił o zmianie klubu w przerwie zimowej. Fanem jego talentu jest obecny szkoleniowiec Bordeaux, Francis Gillot.











